Kultywujemy tradycję 27. Pułku Ułanów

Po południu do Dziekanowa przybył duży, kilkusetosobowy oddział żołnierzy polskich, umundurowanych w przedwojenne polskie mundury i czapki z orzełkami. Oddział ten składa się z piechoty i kawalerii, są dobrze uzbrojeni. Mówią po kresowemu. Po przybyciu rozstawili na wszystkie strony placówki z bronią maszynową. W rozmowach z ludnością powiadają, że są z Puszczy Nalibockiej...
W Powstaniu Warszawskim barykady stanowiły dla powstańców czynnik równie ważny jak broń, a w wielu przypadkach musiały ją zastępować. Zamiast dział i rusznic przeciwpancernych były rowy i zapory przeciwczołgowe, a zamiast moździerzy i granatów obronnych butelki z benzyną ciskane z barykad i okien wypalonych domów.
 Siły nieprzyjaciela obliczano na około 1000 żołnierzy. Na naszą osiemdziesiątkę to jakby trochę za dużo (stosunek sił przedstawiał się jak 1:12). Jak sobie poradzić z kilkunastokrotną przewagą dobrze uzbrojonego nieprzyjaciela? Partyzanci mieli za sobą ważny atut, znajdo­wali się na jego tyłach. Zresztą wyglądało na to, że tej nocy wróg na pewno nie będzie zbyt pilnie czuwał.
27 Pułk Ułanów im. Króla Stefana Batorego w okresie międzywojennym posiadał jeden sztandar wykonany według przepisowego wzoru w Zakładzie Księży Marianów w Warszawie.