Kultywujemy tradycję 27. Pułku Ułanów

Półtora roku wojny… niby konfliktu granicznego, a tak naprawdę walki o być albo nie być. Choć gorąco wierzył w zwycięstwo, sam nie wiedział jak długo ziemia, po której teraz stąpał, będzie nazywana Polską. edwie podniósłszy się z popiołów Wielkiej Wojny, tam gdzie po wsze czasy miały biec granice wiecznych imperiów, teraz z błota okopów i strug sączącej się krwi miała odrodzić się jego ojczyzna. Ojczyzna, której służył od samego początku, kiedy pojawił się tylko pierwszy płomyk nadziei na wolność. Wichry wojny szalały, a on nieustannie ogrzewał swym wątłym blaskiem serca wielu zapaleńców, którzy poświęcając się jednej idei, jednej prostej obietnicy, postanowili nie tyle jej uwierzyć, co zawierzyć swoje życie.
Należy to już do przeszłości. Większość naszych ułanów zamieniła śliczne kolory ułańskie na skromne szare ubrania cywilne, na bluzy robotnicze, a szable i lance na pióro i pług. Ludzie już zapominają o obrońcach Polski, chociaż zasługują oni na dłuższą i na wdzięczniejszą pamięć. Kiedy Jaśko szedł na wojnę, obsypano go kwiatami i obdarzono łakociami, aby zyskać go sobie i podnieść, i ulżyć mu niechybną, jak się zdawało śmierć, a kiedy wrócił – dano mu czerstwy chleb. Dobrze jeszcze temu, kto został obdarzony tym przysmakiem, bo niejednego los poczęstował kamieniem. Czy on na to zasłużył?
Pierwsza bitwa pod Ciechanowem, Przedwojewo, Dzbonie. Posłałem natychmiast do rotmistrza Adama Zakrzewskiego, aby przyśpieszył wyładowanie żołnierzy i natychmiast przesyłał ich partiami do folwarku Przedwojewo.
Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1918 r., rozpoczęto tworzyć polską armię, poprzez organizację poszczególnych oddziałów różnych rodzajów wojsk. Było to szczególnie ważne w perspektywie spodziewanego konfliktu z Rosją Radziecką.