Szwadron Kawalerii im. 27. Pułku Ułanów


Przegląd kawaleryjski. Nasza kawaleria na lewym skrzydle Bitwy Warszawskiej (1 - 22 sierpnia 1920 roku).


W pierwszym okresie wspomnianej bitwy kawaleria ta stała pod rozkazami generała Karnickiego, w drugim okresie pod rozkazami pułkownika Dreszera. Za swoją działalność generał Karnicki został złożony z dowództwa. Natomiast działalność pułkownika Dreszera, która wówczas znalazła pełne uznanie dowódcy armii i także później nie spotkała się z żadnymi zarzutami w literaturze wojskowej, została określona w studium pułkownika dypl. Arciszewskiego „Płońsk — Ciechanów — Mława” w ten sposób, że autor wręcz twierdzi bez ogródek, iż kawaleria zadania swojego nie wypełniła. Na podstawie powyższego wynikałoby, że kawaleria nasza w" tym okresie daleko odbiegła od świetnych tradycji kawalerii polskiej a przyszła nasza młodzież kawaleryjska przystępując do studium bitwy warszawskiej właściwie rumienić by się musiała ze wstydu, zamiast z przykładów tych czerpać natchnienie i siłę ducha do nowych wielkich czynów.

Celem mojego studium jest przeprowadzenie dowodu, że cała rzecz przedstawia się wręcz przeciwnie i, że mamy wszelkie powody ku temu, by, jako kawalerzyści z dumą spoglądać na naszą przeszłość. Z powojennych opracowań Tuchaczewskiego, Sergiejewa i Gaja Chana dowiadujemy się, że działalność kawalerii generała Karnickiego miała dla nich jak najfatalniejsze skutki i spowodowała zupełne rozerwanie się 4-ej armii rosyjskiej, zdezorganizowała całe prawe skrzydło ugrupowania rosyjskiego i była głównym powodem klęski Gaja Chana oraz najlepszych jednostek 4-ej armii. To też pomimo, iż akcja ta naszej kawalerii nie znalazła uznania dowódcy 18-ej dywizji piechoty generała Krajewskiego, zaliczyć ją możemy do jednego z najświetniejszych czynów polskiej kawalerii. Co się zaś tyczy późniejszej działalności naszej północnej dywizji jazdy to na podstawie dokumentów oraz relacji osobistych również łatwo udowodnić, że i wtedy kawaleria nasza odegrała wybitną rolę na skrajnym lewem skrzydle całego naszego ugrupowania i, że pomimo szczupłości sił świetnie przyczyniła się do wywalczenia ostatecznego walnego zwycięstwa. Nie ganić ale podziwiać należy naszą kawalerię z owych czasów.

Konieczność przeciwstawienia III korpusowi konnemu Gaja Chana jakiejkolwiek własnej kawalerii spowodowała sformowanie w ostatniej chwili nowej brygady kawalerii na naszym lewem skrzydle. Jako rejon koncentracji wyznaczono Ostrołękę, W skład brygady weszły: 2 pułk ułanów, 108 pułk ułanów, 115 pułk ułanów i 8 dak. Brygada ta otrzymała numer VIII. Dowództwo nad nią objął z końcem lipca generał Suszyński. Kwaterujący w Wojciechowicach sztab brygady nie posiadał początkowo żadnych wiadomości o położeniu. Dopiero wysłane podjazdy przyniosły wiadomość o marszu nieprzyjaciela z Kolna na Myszyniec oraz stwierdziły obecność silnego ugrupowania nieprzyjacielskiego w rejonie na północ m. Nowogród, koncentrującego się tam celem sforsowania Narwi i zaatakowania od tyłu Łomży, broniącej dotąd marszu na Ostrołękę. Dalszy przebieg wydarzeń przedstawię dla uzyskania większej przejrzystości w formie chronologicznej.

1-go sierpnia.

Korpus konny Gaja Chana nie mogąc przejść Narwi pod Łomżą, sforsował przeprawę dalej na zachód w Nowogrodzie skąd wypędził po ostrej walce nasze wysunięte oddziały kawalerii (108 i 115 pułku ułanów).

2-go sierpnia.

Uzyskawszy wolną przeprawę w Nowogrodzie kawaleria nieprzyjacielska od razu licznymi oddziałami przerwała łączność między Łomżą a Ostrołęką.

3-go sierpnia.

Wykonano napad na Łomżę celem odsieczy, znajdujących się tam naszych oddziałów i powstrzymania marszu kawalerii nieprzyjacielskiej z Nowogrodu na Ostrołękę. Grupa wypadowa składająca się z 2-go i 108-go pułku ułanów, jednego ochotniczego pułku piechoty, kompanii policji i jednej baterii polowej wymaszerowała o godzinie 6-ej. Nie mogąc sforsować rzeki Ruż i przebić się pod Miastkowem cała grupa poczęła powoli wycofywać się na Ostrołękę, staczając po
drodze ciężkie walki w rejonie Nowa Wieś — Zabielę. Około 19-ej oddziały zatrzymały się na linii Teodorowo — Nowa Wieś (piechota) — Nowa Wieś — Jusk (2-gi i 108-my pułk ułanów) — Rzekuń — Dzbenia (115-ty pułk ułanów) tworząc w ten sposób rodzaj przyczółka mostowego na południowym brzegu Narwi pod Ostrołęką. Pozostawione w Kuleszka na przedpolu części 108-go pułku ułanów napadnięte w nocy wycofały się poniósłszy okropne straty. Na północnym brzegu Narwi niektóre oddziały 2-go pułku ułanów trzymały jeszcze przejścia przez rzekę Szkwa.

4-go sierpnia.

Nastąpił silny atak nieprzyjacielskiej dywizji kawalerii na nasze pozycje pod Nową Wsią — Suskiem, który został jednak odparty, przy czym 2-gi pułk ułanów poniósł ogromne straty.

5-go sierpnia.

Kawaleria pozostaje jeszcze do południa na swoich pozycjach poczym z rozkazu gen. Roji zostaje zluzowana przez piechotę i około godz. 19-ej przechodzi na północny brzeg Narwi. Tabory zostały odesłane do Różan. Cała VIII brygada kawalerii przeszła do rejonu Biszewo — Borki — Grabowo na południe od Ostrołęki, Oddziały 2-go pułku ułanów zamknęły przejścia przez rzekę Omulew w miejscowościach Kruki — Bliższy Białobrzeg — Dalszy Bialobrzeg — Przystań — Mosty. Dowództwo brygady objął generał Karnicki. Wieczorem przybył ppłk. szt. gen. Nieniewski i zaczął pełnić obowiązki szefa sztabu brygady. Generał Suszyński odjechał z oficerem ordynansowym. Nowy szef sztabu tak oceniał położenie: Grupa jazdy została kompletnie rozproszona po całej grupie generała Roji od Ostrołęki do Różan (115-ty pułk ułanów). Użycie kawalerii w tych dniach na południowym brzegu Narwi na wschód od Ostrołęki jako wzmocnienie piechoty, spowodowało, że w międzyczasie strefa od Ostrołęki do granicy nie była zasłonięta. Wprowadzenie karabinków kawalerii do boju pomogło z pewnością opóźnić posuwanie nieprzyjaciela na Ostrołękę, ale ponieważ nie można równocześnie podołać dwom zadaniom, przeszkodziło w wykonaniu drugiego o wiele ważniejszego zadania zamknięcia przestrzeni między Ostrołęką a granicą Pruską, co dla całokształtu położenia operacyjnego posiadało zasadnicze znaczenie. Przy tym, użycie tych oddziałów kawalerii do walki pieszej wraz z piechotą zmuszało do trzymania koni przez dłuższy czas w bezpośrednim pobliżu szwadronów, co znowu ze względu na położenie nie pozwalało na ich rozsiodłanie, (u niektórych przez 6 dni.)
To i nieregularne żywienie ludzi i koni przy ciągłej walce spowodowało, że w nocy z 5-go na 6-ty sierpnia dowództwo objęło kompletnie zmęczone i do akcji kawaleryjskiej prawie niezdolne oddziały. Dążeniem nowego dowództwa było jak najśpieszniej naprawić tu błąd i starać się przesunąć kawalerię w kierunku północno - zachodnim by jak najrychlej opanować komunikację między Ostrołęka a granicą i wszelkimi siłami opóźniać z frontu posuwanie się meldowanego III korpusu kawalerii i idącej za nim piechoty. Była to jeszcze ostatnia sposobność wydostania się przed front tych kolumn, zanim nie wyminą VIII brygady kawalerii maszerując na zachód.

Tymczasem wbrew tej ocenie położenia, opartej na powyższych rozumowaniach, kawaleria otrzymała rozkaz wspomagania piechoty pod Ostrołęką i osłaniania drogi Ostrołęka — Różan.

6 - go sierpnia.

Przez cały dzień nieprzyjaciel próbował przekroczyć rzekę Omulew, lecz został każdorazowo odparty przez pułki brygady. Był to jednak tylko manewr wiążący od czoła, ponieważ główne siły nieprzyjaciela przechodziły rzekę dalej na północy i posuwały się na zachód na Przasnysz. O godz. 23 -ej przybył do sztabu brygady generał Roja, zawiadomił o odwrocie załogi z Ostrołęki do Różana i wydał rozkaz zajęcia Ostrołęki i frontu na prawym brzegu Narwi przez kawalerię, spalenie o godz. 5 -ej rano obu mostów i osłaniania szosy Ostrołęka — Różan w ślad za cofającą się piechotą. 

7-go sierpnia.

W wykonaniu powyższych rozkazów kawaleria spaliwszy oba mosty opuściła Ostrołękę i fort i pod osłoną własnej artylerii wycofała się na południe kryjąc odwrót piechoty na Różan zamiast przesunąć się na zachód. Pogrzebało to na zawsze możność przeciwstawienia się korpusowi konnemu nad Omulewem. Silnie ostrzeliwana z lewej strony przez nieprzyjaciela z za rzeki Narwi i flankowana przez kawalerię nieprzyjacielską z prawej strony, pomimo ciężkich strat odstępowała tylko krok za krokiem, częstymi szarżami i ogniem taczanek, zmuszając nieprzyjaciela do zachowania odpowiedniej odległości. Dało to możność piechocie i artylerii bez boju wycofać się do Różana. Niedojeżdżając do tej miejscowości VIII brygada kawalerii skręciła na zachód przez Kołaki — Sadykierz — Gier waty O chórki na szosę wiodącą na Przasnysz z którego to centralnego rejonu miałaby możność podchwytywania wszystkich kierunków. Ale rozkaz zatrzymuje ją na nocleg w rejonie Biernaty — Batogowo — Flasze — Biedrzyce, ażeby „zakryć piechotę nocującą w rejonie Ferzanowo — Lipniki — Załuże" (zamiast by wręcz odwrotnie w nocy piechota przesłaniała kawalerię). Nocując w tym rejonie VIII brygada kawalerii została w nocy oskrzydlająco zaatakowana z rejonu Gąsowo.
Pod osłoną nocy VIII brygada kawalerii oderwała się od nieprzyjaciela i przez Poników Wielki — Czerwonka — Janopole przeszła do rejonu Węgrzynowo zasłaniając w dalszym ciągu przez Maków prawą flankę własnej piechoty cofającej się z pod Różana.

8-go sierpnia.

Wypełniwszy zadanie osłaniania piechoty, VIII brygada kawalerii wyruszyła nareszcie o godz. 2-ej w rejon Przasnysza dla połączenia się z 203-cim pułkiem ułanów i brygadą kozacką, które na ten dzień były zapowiedziane w Ciechanowie. Jednocześnie starano sic, nawiązać kontakt z oddziałami pułkownika Obuch-Woszczatyńskiego w Mławie.
O godz. 10-ej VIII brygada kawalerii rozlokowała się w Szczułach i Węgrzynowie dla parogodzinnego odpoczynku. W tym czasie pod-jazdy doniosły o zajęciu Przasnysza przez silne oddziały nieprzyjacielskie, kierujące się na Ciechanów. Będąc za słabą liczebnie by o własnych siłach zaatakować przemożnego przeciwnika, VIII brygada kawalerii mając przed sobą dalszą drogę już zamkniętą zaniechała kontynuowania marszu na Przasnysz i skręciła na południe do Starego Gołymina i dalej do stacji kolejowej Gąsocin dla przykrycia Nasielska i połączenia się z awizowanymi oddziałami. Wieczorem po przebyciu tego dnia 120 kilometrów VIII brygada dotarła do Starego Gołomna gdzie rozłożyła się na nocleg. Tu dowiedziano się o nieprzybyciu brygady kozackiej i o bohaterskiej potyczce 203-go pułku ułanów pod Ciechanowem zaraz po jego wyładowaniu.

9-go sierpnia.

W dalszym marszu VIII brygada kawalerii osiąga o godz. 13-ej stację kolejową Gąsocin i nawiązuje łączność z 203-cim pułkiem ułanów w Łopacinie. Po tym wzmocnieniu postanowiono nazajutrz zaatakować Ciechanów. 203 -ci pułk ułanów wraz z kompanią szturmową pociągiem pancernym i czołgami miał zaatakować wzdłuż toru kolejowego Ciechanów od południa podczas gdy główne siły VIII brygady kawalerii miały przez Stary Gołymin wzdłuż szosy pułtuskiej zaatakować miasto od wschodu.

10-go sierpnia.

VIII brygada kawalerii wysunęła się wobec tego ponownie do Starego Gołymina, który osiągnęła w południe. W czasie postoju w Starym Gołyminie i orientowaniu się w położeniu brygada: nie wiedząc nic o tern, że grupa generała Baranowskiego wycofała się z Makowa do Pułtuska została nagle i niespodziewanie około godz. 15-ej zaatakowana na swoich tyłach od strony Makowa przez silne kolumny nieprzyjacielskiej piechoty, kawalerii i artylerii. Do godz. 16-ej m 30 brygada ze skutkiem powstrzymywała posuwanie się nieprzyjaciela.
Ale związana tą akcją nie mogła już wykonać natarcia na Ciechanów, co wobec tak silnego nieprzyjaciela na swoich tyłach w ogóle stało się bardzo utrudnione. Stwierdziwszy przed sobą całą 4-tą dywizję piechoty VIII brygada wycofała się i zajęła o godz. 20-ej z powrotem swoje kwatery w rejonie Gąsocin — Wyrzyki. 203-ci pułk ułanów z oddziałami pozostawionymi w Gąsocinie przeprowadził swoje natarcie na Ciechanów, lecz trafiając na silny opór nieprzyjaciela na przedmieściach miasta i nie mogąc doczekać się na przybycie brygady i oskrzydlającego jej wkroczenia do walki powrócił wieczorem również na dawne kwatery do Łapocina, przyprowadzając 53 jeńców i 4 karabiny maszynowe.
VIII brygada kawalerii zajęła pozycje obronne wzdłuż kolei od Sońsk — Gąsocin po Świercz. Silne wywiady w kierunku na Ciechanów i Stary Gołymin stwierdziły zbliżającego się nieprzyjaciela. 
Wieczorem przybył francuski pułkownik kawalerii Loire, przywożąc rozkazy uzależniające VIII brygadę od 18 dywizji piechoty. Generał Krajewski dowódca tej dywizji nakazał przejście brygady kawalerii przez Nowe Miasto do rejonu Sochocin na lewe skrzydło dywizji, okopującej się nad Wkrą i powstrzymać ruch nieprzyjaciela z Sochocina na Płońsk.

12-go sierpnia.

VIII brygada kawalerii na wczorajszych pozycjach odpierała przez cały dzień silne natarcie nieprzyjaciela przeprowadzone częstokroć z poparciem ciężkiej artylerii. Stosownie do otrzymanych rozkazów VIII brygada kawalerii opuściła o godz. 20-ej Gąsocin i Świercze i wśród ustawicznych walk straży tylnych doszła o godz. 23 -ej do Nowego Miasta, gdzie zatrzymała się na nocleg. Pociągi pancerne odeszły już o godz. 18 -ej do Nasielska.

13-go sierpnia.

Szef sztabu ppłk. szt. gen. Bieniewski odjechał do Warszawy, szefostwo sztabu objął porucznik Łebkowski. Brygada wymaszerowała o 7-ej na zachód w kierunku Płońska. O godz. 9 -ej kawaleria przeszła most nad rzeką Wkrą, napotykając na oddziały 18-ej dywizji piechoty, które pod osłoną kawalerii okopywały się wzdłuż rzeki frontem na wschód. Po przejściu rzeki brygada skręciła na północ by zająć pozycje nad Raciążnicą i Wkrą od Gromadzina przez Sochocin do Smardzewa włącznie. Straciwszy jednak kilka cennych godzin VIII brygada kawalerii, maszerując bez żadnego ubezpieczenia znalazła o godz. 10 -ej powyższe pozycje już zajęte przez nieprzyjaciela.
Sztab zbliżając się do wsi Milewo został gwałtownie ostrzelany przez karabiny ręczne i karabiny maszynowe. Śmiałą szarżą 2-go pułku ułanów pod osobistym dowództwem generała Karnickiego wieś Milewo została wzięta, przy czym 28-my rosyjski pułk strzelców został doszczętnie zniesiony. Jeńców wzięto 150 i 3 karabiny maszynowe, poległo przeszło 120. Wśród trupów rozpoznano dowódcę pułku i dowódcę baterii. W ostrych bojach VIII brygada zajęła rejon Milewo (115 i 203 pułk ułanów) - Ćwiklin (2 pułk ułanów) - Szeromin (108 pułk ułanów i dak.) Koziminy (Sztab).
Po zbadaniu jeńców i ostrych wywiadach, dowództwo brygady było w stanie dać 18-ej dywizji piechoty szczegółowe dane o siłach, rozlokowaniu i zamiarach nieprzyjaciela, zagrażającego oskrzydleniem 18-ej dywizji piechoty.
O godz. 20 -ej nieprzyjaciel silnie zaatakował wieś Milewo. 203-ci pułk ułanów szarżą rozbił 30-ty rosyjski pułk strzelców biorąc 120-tu jeńców i 2 karabiny maszynowe, kładąc trupem około 200 ludzi. Zniesienie tych dwóch pułków, zrobiło przerwę w dyslokacji sił nieprzyjacielskich od Sochocina do rejonu Rzywina. Wysławszy silne wywiady na Raciąż, Glinojeck i Małużyn VIII brygada kawalerii okopała się w nocy wzdłuż rzeki Raciążnica na linii Kuliszewo — Smardzewo — Sarbiewo — Dłużniewo odsuwając natarcie 4-ej rosyjskiej dywizji piechoty na Płońsk.
Wskutek wypadków dnia poprzedniego generał Krajewski narządził wspólną akcję 18-ej dywizji piechoty i VIII brygady jazdy celem zdobycia Ciechanowa. We wczesnych godzinach popołudniowych generał Krajewski na czele dwóch pułków piechoty wsparty artylerią dywizyjną zaatakował Sąchocin, dążąc do osiągnięcia linii Młock — Ojrzeń. VIII brygada kawalerii miała osłaniać tę akcję od zachodu i północy i przez Cieszkowo Stare — Cieszkowo Nowe — Drozdowo — Glinojeck zająć wieczorem rejon Chotum by w dniu następnym od północy poprzeć dalszy atak 18-ej dywizji piechoty wzdłuż drogi Ojrzeń — Kraszewo na Ciechanów.
Przed wysłaniem kawalerii na tak ważne zadanie generał Krajewski jednak, wbrew wszelkim zasadom użycia kawalerii, osłabił jeszcze i tak nieliczne szeregi VIII brygady kawalerii odkomenderowując cały 115 i połowę 203 pułku ułanów dla bezpośredniego przykrycia lewego skrzydła 18-ej dywizji piechoty. Pomimo to jednak uszczuplona do stanu zaledwie 48 oficerów, 656 szabel, 70 bagnetów, 8 dział i 14 karabinów maszynowych VIII brygada kawalerii wykonała w całości poruczone jej zadanie odnosząc wspaniały sukces. Około godz. 17-ej zaatakowano Glinojeck od tyłu, przy czym zniesiono kompanię piechoty i cały sztab 18-ej rosyjskiej dywizji strzelców, naczelnik specjalnego oddziału 4-ej armii rosyjskiej poległ na miejscu.
Przyłapano kilka fonogramów z których jeden wzywał 18-tą dywizję strzelców do powrotu z Glinojecka na Ciechanów. Wykonaniem tego rozkazu zajęła się jednak nie 18-ta rosyjska dywizja lecz nasza kawaleria, przechodząc z Glinojecka do Sulerzysz, gdzie o godz. 23-ej stanęła na trzygodzinny postój. Zdobycz tego dnia wynosiła 513 jeńców, 40 karabinów maszynowych, 250 wozów z amunicją, materiałem technicznym i żywnością oraz 200 sztuk bydła.
115-ty pułk ułanów, który działał na skrzydle 18-ej dywizji piechoty przekroczył Raciążnicę i uderzył w szarży konnej na okopany między wsiami Małużyn i Kępą baon piechoty i rozbijajcie go wziął 200 jeńców i 8 karabinów maszynowych.

15-go sierpnia.

O godz. 3-ej kawaleria wyruszyła z Szulerzysz do Ciechanowa z 2-im pułkiem ułanów na czele kolumny. W Chotumie, Modelkach, Grzybowie, Borkach, Goryszach, Pawłowie natrafiono na duże kolumny taborowe, które wprost ze snu wzięte maszerowały już dalej w odwrotnym kierunku wraz z całym swoim dobytkiem jako jeńcy na Ciechanów. Po szybkim przetrząśnięciu wszystkich okolicznych wsi cała brygada zebrała się o godz. 8-ej w Niestuniu i zajmując artylerią dominującą pozycję pod Ciechanowem miała pod obstrzałem drogi wiodące z Ciechanowa w kierunku Mławy, Przasnysza i Pułtuska. We wszystkich kierunkach zniszczono połączenia telefoniczne i telegraficzne. Wobec nieprzybycia naszej piechoty w umówionej godzinie VIII brygada kawalerii sama rozpoczęła o godz. 12-ej natarcie na miasto. Nieprzyjaciel zdołał się jednak już na czas wycofać. Wkraczając o godz. 14-ej do miasta kawalerię naszą ludność miejscowa, która wzięła czynny udział w wypędzeniu nieprzyjaciela, witała z nieopisanym entuzjazmem wznosząc radosne okrzyki i zasypując wprost żołnierzy i konie kwiatami. Cały dobytek w zabranych taborach został wydany magistratowi dla rozdziału wśród ludności, która znacznie ucierpiała wskutek najazdu.
Dla nawiązania utraconego kontaktu z piechotą wysłano liczne podjazdy w kierunku Młock, Kraszewo, Sąchocin. Podjazdy wszędzie natrafiły na nieprzyjaciela. W czasie parogodzinnego popasu na przedmieściu Ostatni Grosz toczyła się ożywiona dyskusja nad tym co należy dalej robić. Zdania były podzielone. Jedni zalecali dalszy marsz w kierunku na Przasnysz i głębokie tyły nieprzyjaciela dla podcięcia tyłowych połączeń 4-ej armii maszerującej na Płock, Włocławek, Toruń. Drudzy byli zdania, że należy uderzyć wprost na południe wzdłuż toru kolejowego by wpaść na prawą flankę oddziałów nieprzyjacielskich, atakujących własną 18-tą dywizję piechoty. Trzecia grupa uważała jako obowiązujące zadanie VIII brygady Kawalerii osłonę wiszącego w powietrzu lewego skrzydła 18-ej dywizji piechoty i szykując na podstawie meldunków własnych patroli to skrzydło daleko na zachód doradzała wycofanie się na to skrzydło do rejonu Gumowo — Ościłowo — Rumoka. Tę ostatnią alternatywę ostatecznie wybrano i cała VIII brygada kawalerii wycofała się do powyższego rejonu, pozostawiając w Ciechanowie załogę i obsadę mostów. Było to najłatwiejsze rozwiązanie sprawy ale też i najmniej skuteczne.
Pomimo to, że wycofanie się VIII brygady kawalerii na zachód pogrzebało w znacznej części korzyści, które nam dały osiągnięcie Ciechanowa, nagłe pojawienie się naszej kawalerii tak daleko na północy miało daleko idące następstwa. Dowódca 4-ej armii rosyjskiej uciekł z Ciechanowa do Sierpca pozostawiając cały swój sztab, który dostał się w nasze ręce. Niemniejsze znaczenie posiadało spalenie radiostacji 4-ej armii, stanowiącej jedyną podstawę łączności frontu z wysuniętą tak daleko na zachód 4-tą armią i współdziałającym z nią korpusem konnym. Sam dowódca tej armii, obawiając się odcięcia od swoich oddziałów pojechał drogą okrężną przez Mławę, Działdowo do Sierpca, gdzie dopiero 19-go sierpnia otrzymał dyrektywy od swojego dowódcy frontu, nawiązawszy nareszcie po czterech dniach, nowe połączenie przez Mławę — Przasnysz.
W ten sposób najświeższe i najlepsze pod względem bojowym oddziały 4-ej armii rosyjskiej oraz cały korpus konny Gaja Chana nie orientując się w nowym położeniu zamiast zawinąć na miejscu i uderzyć od zachodu na tyły 5-ej armii polskiej, zapędziły się daleko na zachód aż pod Płock, Włocławek, Toruń. Przez to samo zostały one wyeliminowane z udziału w rozstrzygających walkach pod Warszawą Niemniejsze od operacyjnego znaczenia tego zagonu były i jego taktyczne skutki. Pomyślny wypad na Ciechanów ułatwił nam przez zaangażowanie odwodów 15-ej armii i przez zagrożenie jej prawego skrzydła zasadniczą z tą armią rozprawę. Wieczorem dnia tego linia piechoty 5-ej armii zdołała skutkiem tego wysunąć się do linii toru kolejowego Ciechanów — Modlin na odcinku Świerszcze — Sońsk, załamując się następnie w kierunku południowo - zachodnim i przechodząc na wschód od Berkowa na Miękoszyn — Studzionkę — Cegielnię. Na wysunięcie się jeszcze do Ciechanowa i nawiązanie kontaktu z VIII brygadą kawalerii nie starczyło już sił 18-ej dywizji piechoty.

16-go sierpnia.

108-my pułk ułanów wraz z szwadronami 203-go pułku ułanów powrócił o świcie i dołączył do brygady. Po tym wzmocnieniu zdecydowano się instynktownie w sztabie VIII brygady kawalerii naprawić wczorajszy błąd i przecież wykonać drugą z omawianych w dniu poprzednim alternatyw, to znaczy przez Ciechanów uderzyć w kierunku na Stary Gołymin i Maków na prawą flankę i tyły nieprzyjaciela, atakującego 18-tą dywizję piechoty od wschodu.
Mając 108-my pułk ułanów na czele, VIII brygada ponownie ruszyła na wschód i przez Gumowo — Ujazdów — Tatary — Gostkowo dojechała do Ciechanowa. Nieprzyjaciel, który nie spodziewał się tak zuchwałej akcji naszej kawalerii był ponownie jej zjawieniem się zupełnie zaskoczony. To też kawaleria nasza szerzyła, wszędzie nieopisany popłoch na tyłach rosyjskich i bez trudu i bez wysiłku nawet rozbijała wszystkie spotkane po drodze oddziały. Po przejściu przez Ciechanów, który przez całą noc pozostał w naszym ręku, brygada kawalerii skierowała się na Stary Gołymin. Już na wysokości folwarku Chrzanów została zatrzymana i silnie zaatakowana przez oddziały piechoty i kawalerii nieprzyjacielskiej poparte silną artylerią. Mając tę drogę przed sobą zamkniętą, brygada cofnęła się z powrotem do Ciechanowa skąd ruszyła na szosę do Przasnysza by obejść prawe skrzydło nieprzyjaciela atakującego ze Starego Gołymina na linii Pomorze — Elżbiecin — Władysławowo. Dojechawszy do rejonu Wróblewo — Opinogóra, VIII brygada kawalerii natknęła się na całą 16-tą rosyjską dywizję strzelców. Wywiązała się ostra walka z przeważającymi siłami nieprzyjaciela, które zmusiły kawalerię, ze względu na wyczerpanie zapasów amunicji, zużytej w walkach dni poprzednich i braku jej dowozu, do wycofania się na Szulmierz i następnie przez Karniewo — Lekowo — Pawłowo — Bronisze do Borek, gdzie rozkwaterowała się na noc. Dzień przedtem można jeszcze było, wykorzystując pierwsze zamieszanie, wykonać ten manewr stosunkowo łatwo i to z najdonioślejszym skutkiem.
W czasie tych walk w których 5-ta armia walczyła frontem na wschód a VIII brygada kawalerii skutecznie osłaniała jej lewa flankę, sytuacja w Płońsku na tyłach 5-ej armii, gdzie w międzyczasie atak nieprzyjaciela nastąpił wcześniej jak się tego spodziewano, była tragiczna. Słabą załogę płońską stanowił małowartościowy pułk piechoty pomorskiej i baon marynarzy z angielskimi karabinkami do których nie było amunicji. 16-go sierpnia przybył do Płonka celem objęcia dowództwa płk. Dreszer wraz z mjr. szt. gen. Boguszem jako szefem sztabu i mjr. Głogowskim, jako dowódcą IX brygady kawalerii.
Taktycznego dowództwa nad nowoformującą się dywizją jazdy płk. Dreszer w tym dniu objąć nie mógł, gdyż pułki kawalerii VIII brygady jeszcze nie powróciły z pod Ciechanowa, a pułki IX brygady jeszcze nie przybyły na miejsce. Tymczasem położenie pod Płońskiem stawało się coraz groźniejszym. Wobec tego płk. Dreszer by uporządkować oddziały rozdzielił pułk piechoty pomorskiej na trzy części.
Dowództwo pierwszego oddziału zachował mjr. Gigiel, dotychczasowy dowódca tego pułku, drugi oddział objął mjr. szt. gen. Bogusz, a trzeci oddział mjr. Głogowski. Wszyscy wzięli się energicznie do zorganizowania obrony, przywrócenia dyscypliny w tych oddziałach.
Niestety pomimo nadludzkich wysiłków linia piechoty wciąż się rwała. Mrok już zapadał gdy mjr. szt. gen. Bogusz o godz. 20 m. 30 meldował, że dalsze utrzymanie pozycji jest niemożliwe, gdyż poszczególni żołnierze a nawet poszczególne grupki poczynają coraz częściej opuszczać linię bojową, chroniąc się w zabudowaniach miasta. Nieprzyjaciel począł podchodzić do pierwszych domów Płońska. Odwodów nie było. Sytuacja stawała się beznadziejną, gdy wtem w ostatniej chwili nadjechał 1-szy pułk szwoleżerów. Pułk ten na rozkaz płk Dreszera opuścił Warszawę i miał podążyć do Płońska by wstąpić w skład nowej dywizji. Po forsownym, 45-kilometrowym marszu pułk ten przybył 15 sierpnia wieczorem do Nowego Dworu gdzie dowódca pułku zameldował się u dowódcy armii, od którego otrzymał rozkaz dalszego marszu w dniu 16 sierpnia na Ciechanów.
Wyruszywszy nazajutrz o świcie w kierunku na Ciechanów pułk dojechał po bardzo uciążliwym marszu w południe do Nowego Miasta gdzie dosięgnął go nowy rozkaz płk. Dreszera bezzwłocznego połączenia się z dywizją w Płońsku. Przebywając całą drogę z Nowego Miasta do Płońska kłusem, pułk po przebyciu tego dnia 30 kim. zjawił się w sam czas by uratować położenie pod Płońskiem. Wpadających jak burza do Płońska szwoleżerów spotkał na rynku czekający tam dowódca dywizji płk. Dreszer, dając im rozkaz do natychmiastowego natarcia.
1-szy i 4-ty szwadron zostały błyskawicznie spieszone i z dowódcą pułku mjr. szt. gen. Grobickim na czele utorowały sobie drogę ku przodowi i pociągając za sobą piechotę runęły jak piorun na zaskoczonego przeciwnika. Gwałtowne przeciwnatarcie podjęte z brawurą i kawaleryjskim rozmachem przy współudziale silnego ognia karabinów maszynowych, dwóch samochodów pancernych oraz armatki pułkowej odrzuciło nieprzyjaciela za Ćwiklin. Walka przeciągnęła się aż do godziny 22-ej, po czym nastąpił zupełny spokój gdyż w ciemności utracono bezpośredni kontakt z nieprzyjacielem, który wycofał się na Babaszewo i Sarbiewo. Natarcie I-go pułku szwoleżerów uchyliło tak groźne dla nas niebezpieczeństwo i zatrzymało zdezorientowanych Rosjan na całą noc w przyzwoitej od Płońska odległości, zabezpieczając przez to skutecznie tyły wojsk walczących pod Nasielskiem, kawaleria w znacznej mierze umożliwiła tu wygranie bitwy.

17-go sierpnia.

O godz. 4-ej, VIII brygada kawalerii wyruszyła na południe na Młock, przeszła rzekę Lydynię pod Luberadzem i nawiązała bezpośredni kontakt z 18-tą dywizją piechoty w Ojrzeniu. Tu nastąpiła ostra wymiana zdań pomiędzy dowódcą 18-ej dywizji piechoty a dowódcą VIII brygady kawalerii. Generał Krajewski był niezadowolony z wyniku akcji kawaleryjskiej, która będąc w Ciechanowie nie uderzyła na przeciwnika atakującego 18-tą dywizję piechoty. VIII brygada kawalerii otrzymała teraz nowy rozkaz wzięcia udziału w akcji wspólnie z piechotą przeciwko nieprzyjacielowi, nacierającemu od strony Małużyna (18-ta rosyjska dywizja strzelców) i od strony Łopacin — Kraszewo (16-ta rosyjska dywizja strzelców).
Dla wytłumaczenia naszej kawalerii, należy jednak podkreślić, że jej położenie było nad wyraz trudne, gdyż pomimo niejednokrotnych rozkazów, tabory VIII brygady kawalerii z amunicją i żywnością nie przybywały. Wyjaśniło się potem, że generał Krajewski osobiście tabory z pod Sochocina zawracał, żywność rozdał swoim oddziałom, amunicję kazał wyładować, a opróżnione tabory zużył dla przewożenia rannych. Ponieważ w zamian za to 18-ta dywizja piechoty nie chciała nic odstąpić ze swoich zapasów VIII brygada kawalerii była zmuszona opuścić Ciechanów, a teraz 2-gi pułk ułanów nie tracąc ładunków w konnym szyku atakował nacierającą na Ojrzeń piechotę
nieprzyjacielską, zdobył 3 karabiny maszynowe, cały baon piechoty i samą miejscowość Kraszewo, wypierając nieprzyjaciela na Skarzynek. Szarża ta odniosła wielki skutek, ponieważ oddziały nieprzyjacielskie, znajdujące się pod Ojrzeniem, obawiając się o swoje zagrożone prawe skrzydło poczęły wycofywać się, co znowu pozwoliło 18-ej dywizji piechoty zająć utracone pozycje na wzgórzach.
Uporawszy się z nieprzyjacielem na tym odcinku, dowódca VIII brygady kawalerii postanowił jeszcze tego dnia uporać się również i z nieprzyjacielem w rejonie Małużyna. Niestety zapadająca już noc nie pozwoliła na przeprowadzenie walki w lesie otaczającym tę miejscowość od wschodu. W nocy VIII brygada kawalerii, broniąc przepraw na Łydyni, została gwałtownie zaatakowana przez piechotę rosyjską i po krwawej walce odrzuciła ją na Małuszyn, zdobyła wieś i majątek Małuszyn około godz. 22. Nieprzyjaciel wycofał się na południowy brzeg Wkry do Sadek.
Dalszy nocny atak oraz próby forsowania Wkry od północy na południe nie powiodły się, VIII brygada kawalerii odeszła od Sąchocina gdzie przeszła pod bezpośrednie rozkazy dowódcy dywizji płk. Dreszera.
W tym dniu na tyłach 5-ej armii w rejonie Płońska, po stwierdzeniu wycofania się nieprzyjaciela na Baboszewo i Górę, IX brygada kawalerii majora Głogowskiego w składzie I-go i 201-go pułku szwoleżerów miała wyruszyć w kierunku Raciąża, a w ślad za nią, po przybyciu do Płońska VIII brygady piechoty i VIII brygady kawalerii. W ten sposób cała północna dywizja kawalerii pułkownika Dreszera miała się zebrać w rejonie Raciąża. Plan ten okazał się wkrótce niewykonalny. Nieprzyjaciel był zbyt silnym. Wobec tego płk. Dreszer chcąc odsunąć go przynajmniej jak najdalej od Płońska, postanowił nie oczekując na przybycie wszystkich oddziałów, zaatakować Bobuszewo IX brygadą kawalerii. O godz. 11 -ej przybył do Ćwiklina 201-szy pułk szwoleżerów, który dotąd biwakował w parku miejskim w Płońsku i otrzymał rozkaz frontowego natarcia przez Arcelin na Boboszewo, podczas gdy 1-szy pułk szwoleżerów obchodząc lewe skrzydło nieprzyjaciela miał przez Jarocin uderzyć od północy na Boboszewo, by odciąć drogi odwrotu cofającemu się z pod Arcelina nieprzyjacielowi. Od południa na prawe skrzydło nieprzyjaciela działała w kierunku na Górę II - ga brygada kawalerii.
201-szy pułk szwoleżerów nie posiadając ani jednego karabinu maszynowego wobec ogromnej przewagi przeciwnika czuł się za słabym dla natychmiastowego podjęcia natarcia postanowił przede wszystkim zorganizować obronę na linii Ćwiklin — wzgórze 108 — Szerominek by dopiero po załamaniu się spodziewanego natarcia nieprzyjaciela i wyczerpaniu się go przejść do przeciwnatarcia. O godz. 15 m. 30 piechota nieprzyjacielska posuwając się z Arcelina w 7 falach rozpoczęła atak na Płońsk, dążąc równocześnie do obejścia naszych pozycji od południa. W ciężkich walkach, osobiście prowadzać przeciwuderzenie na południe, został ciężko ranny dowódca pułku major Kulesza. Plutony bez swego dowódcy, poniosły ciężkie straty, poczęły się powoli wycofywać unosząc ze sobą rannego dowódcę pułku. W tej chwili nieprzyjaciel wspomagając natarcie artylerią i silnym ogniem karabinów maszynowych wprowadza do walki nowe siły i przedłużając linię frontu również i od północy stara się obejść pozycje 201-go pułku szwoleżerów pod Ćwiklinem. W tym krytycznym momencie nastąpił około godziny 17-ej nagły zwrot. Dowódca dywizji kawalerii płk. Dreszer chcąc uratować położenie zatrzymał 1-szy pułk szwoleżerów w natarciu oskrzydlającym i skierował go wprost na południe na lewe skrzydło nacierającego na 201-szy pułk szwoleżerów, nieprzyjaciela. Major szt. gen. Grobicki otrzymawszy ten rozkaz przerwał bój pod Jarocinem — Dłużniewem i Szymakami, kazał swoim szwadronom oderwać się od nieprzyjaciela, dosiąść koni i wraz ze swoim pułkiem rzucił się w zuchwałej szarży z północy na południe, wzdłuż całego frontu zagrożonego sąsiada.
Ponosząc przy tym ciężkie ofiary, rozbił zawikłanego w boju przeciwnika rozstrzygając tym bitwę na naszą korzyść. Ten moment wykorzystał również i 201-szy pułk szwoleżerów, przeszedł do przeciwnatarcia i odzyskał utracone pozycje. Resztki nieprzyjaciela, które nie dostały się do niewoli uchodziły na Baboszewo i Sarbiewo. Tyły 5-ej armii zostały skutecznie zabezpieczone. Płońsk i cały teren na zachód pozostał w naszym ręku pomimo ogromnej przewagi przeciwnika i pomimo ogromnych trudności łączności, które nie pozwoliły na wykorzystanie dla obrony Płońska VIII-ej i IX-ej brygady kawalerii, wiszące nad obydwoma skrzydłami oddziałów rosyjskich atakujących wzdłuż szosy Raciąż — Płońsk. VIII brygada kawalerii wracała w tym czasie z pod Ciechanowa i nie mogła przebić się pod Małużynem, nowo sformowana II - ga brygada kawalerii w składzie 212-go, 211-go i 214-go pułku ułanów oraz 9-go i 11-go pułku strzelców granicznych nie odegrała w tych walkach żadnej roli.
Płk. Dreszer zdobył w wyniku swej energicznej akcji 2 armaty, 21 karabinów maszynowych oraz wziął około 800 jeńców do niewoli wraz z taborem 18-ej dywizji strzelców. IX brygada kawalerii nocowała w rejonie Ćwiklina, VIII brygada kawalerii w rejonie Sąchocin.
Poza utrzymaniem rejonu Płońska kawaleria nasza odniosła ogromny sukces, gdyż umożliwiła 5-ej armii utrzymanie się w rejonie na północ od Modlina i przeprowadzenie natarcia na Ciechanów i Nasielsk.

18-go sierpnia.

Nastąpiło ogólne przegrupowanie na odcinku grupy płk. Dreszera. Kawaleria została zluzowana na pozycji przez VIII brygadę piechoty, która przybyła do Płońska. IX brygada po zluzowaniu skoncentrowała się w rejonie Poświętne na północ od Płońska. Grupa mjr. Gigiela (pomorski pułk piechoty i baon morski) osadziła odcinek od Skarzyń przy szosie Płońsk — Wyszogród po dwór Szeronim włącznie. VIII brygada piechoty odcinek od Szeronim po Ćwiklin włącznie, zamykając drogi z Drobina i Raciąża na Płońsk. Placówki piechoty zabezpieczały prawe skrzydło tego ugrupowania na linii Ćwiklin — Koziminy przy szosie Płońsk — Sąchocin. Odwód w północnej części Płońska.
Dnia tego dowództwo „północnej dywizji jazdy" pułkownika Dreszera wydało o godz. 11 m. 30 rozkaz operacyjny. (L. dz. 1808/1 op. z 18-8 -20.) Według tego rozkazu nieprzyjaciel obsadzał rano 53 brygadą piechoty rejon Milewo — Słoszewo — dwór Ćwiklinek. 52-gą brygadą piechoty rejon Sokolniki — Góra. Zadanie dywizji: obsadzenie linii Dzierżeniu — Baboszewo — Sarbiewo i nawiązanie łączności z własną 18-tą dywizją piechoty.
Dla wykonania tego zadania VIII brygada piechoty, której została podporządkowana grupa mjr. Gigiela, bat. 7/9 pap. i pluton samochodów pancernych, miała wyrzucić nieprzyjaciela z Sokolnik i Baboszewa i zająć linię Dzierżenina — Baboszewa, silnie ubezpieczając swoje lewe skrzydło. IX brygada kawalerii miała oczyścić od nieprzyjaciela rejon dwór Ćwiklinek — Słoszewo — Milewo i zająć wzdłuż rzeki Raciąźnicy linię Szymaki — Sarbiewo — Smardzewo dążąc do nawiązania łączności z VIII brygadą kawalerii powracającą z pod Ciechanowa. II-ga brygada jazdy generała Kosteckiego miała uderzyć na Drobin. Początek akcji został naznaczony na godzinę 15-tą.
Pod naporem VIII - ej brygady piechoty nieprzyjaciel wycofał się na zachód. VIII brygada zajęła Resztki — Baboszewo i Krosem, grupa mjr. Gigiela Dzierżenin. II - ga brygada kawalerii rejon Góra (4-ty pułk ułanów) — Staroźreby (211 pułk ułanów). Natomiast na znaczne trudności przy osiągnięciu nakazanych celów natknęła się IX brygada kawalerii tylko powoli zyskując linię rzeki Raciążnicy.
Dowódca 5-ej armii generał Sikorski, który przybył po południu do Ćwiklina zarządził natarcie IX brygady kawalerii przez Smarzewo — Sarbiewo na północ. Natarcie to skombinowane z natarciem VIII brygady kawalerii od północy na Małużyn i Sadek miało na celu wyciśnięcie na zachód oddziałów nieprzyjacielskich, które zagrażały tyłom 18-ej dywizji piechoty, atakującej na Ciechanów. Wykonując ten rozkaz zamiarem dowódcy IX-ej brygady kawalerii było związać nieprzyjaciela ostrym natarciem od południa przy równoczesnym obejściu lewego skrzydła nieprzyjaciela przez Wierzbowiec, Atak brygady nastąpił o północy. Noc była ciemna, padał ulewny deszcz. W krzyżowym ogniu dobrze przygotowanych pozycji atak nasz załamał się. Forsowanie bagnistej rzeczki Raciążnicy w nocy bez odpowiedniego wywiadu okazało się niemożliwym. Noc spędziły szwadrony na linii bojowej na grząskiej łące nad rzeką.

19-go sierpnia.

Nad ranem nieprzyjaciel na skutek natarć VIII i IX brygady kawalerii wycofał się na zachód i zatrzymał się na linii Dłużniewo — Budy — Sadek. IX brygada kawalerii, do której przyłącza się teraz 203-ci pułk ułanów przybyły z VIII brygadą kawalerii, zajęła Kuliczewo i Wierzbowo (203-ci pułk ułanów) — Smardzewo (1-szy pułk szwoleżerów) — Sarbiewo (201-szy pułk szwoleżerów.) Sztab IX brygady kawalerii Słoszewo. VIII brygada kawalerii nad którą objął dowództwo pułkownik Stablewski przechodzi przez Milewo do rejonu na południowy - zachód od IX brygady kawalerii, Smardzewo (108-my pułk ułanów) — Sarbiewo i Dłużniewo (115-ty pułk ułanów) — Tyszki (2-gi pułk ułanów) gdzie nawiązano styczność z prawem skrzydłem VIII-ej brygady piechoty w Krościen. Sztab VIII brygady kawalerii — Szymaki. Cały dzień przeszedł spokojnie. Nieprzyjaciel zachowywał się biernie. Na skrajnym lewem skrzydle o godz. 19 m. 40 nieprzyjaciel zaatakował miejscowość Góra wypierając stamtąd II brygadę kawalerii na wschód wzdłuż szosy Góra — Płońsk. Staroźreby zostały obsadzone przez nieprzyjaciela. Na wiadomość o zbliżaniu się Rosjan od południowego zachodu płk. Dreszer. Rozkazem L. 1903/16 op. z dnia ly-8-20 godz. 20 min. 20 zarządził skierowanie dwóch baonów VIII brygady piechoty na południe dla obsadzenia odcinka Gumowo — Wilanowice i zabezpieczenia Płońska od tego nowego kierunku. Jednocześnie dla zbadania w ten sposób powstałej luki między prawem skrzydłem VIII brygady piechoty a IX brygadą kawalerii VIII brygada kawalerii stojąca dotychczas w odwodzie została przesunięta na zachód i południowy-zachód od Smardzewo — Sarbiewo do łączności z prawem skrzydłem VIII brygady piechoty. Wbrew przewidywaniom nieprzyjaciel po zajęciu Staroźreb i Góry zachował się biernie. Częściowo stracono nawet z nim kontakt. O godzinie 19 m 40 z powodu odmarszu 18-ej dywizji piechoty stracono z nią bezpośrednią łączność.
W ciągu całego tego dnia płk. Dreszer otrzymał bardzo liczne meldunki na podstawie których już 18 sierpnia doszedł do przekonania, że Gaj Chan rozpoczął pierwsze ruchy wsteczne. Natomiast zwrócił się do dowódcy armii z prośbą o zezwolenie mu na przejście z całą dywizją kawalerii nad Narew, by uderzeniem z Ostrołęki na Myszyniec odciąć w najskuteczniejszym terenie drogi odwrotu Gaj Chana. Generał Sikorski na tę koncepcję się nie zgodził, uważając, że przekracza ona jego kompetencje jako dowódcy armii. Dla wykonania tego zamiaru musiałby bowiem skierować płk. Dreszera do rejo-nu sąsiedniej armii, pomimo, że dowództwo frontu nie powzięło żad­nych decyzji pod tym względem. W międzyczasie nie przestały nadchodzić meldunki o marszu Gaja.
Wszyscy rwali się by jak najprędzej rzucić się na niego. Ziemia poczęła palić pod stopami a dywizja przykuta do miejsca tkwiła wciąż pod Płońskiem. Wiedząc o tern, że Gaj maszeruje na północ płk. Dreszer, nie mogąc wytrzymać na miejscu zwrócił się ponownie dc dowódcy armii z prośbą o zwolnienie go od sprawowania funkcji dowódcy grupy Płońsk i pozwolenia mu na wyruszenie z dywizją, jeżeli już nie na Narew to przynajmniej wprost na północ, by bezpośrednio zagrozić Gajowi drogi odwrotu. Ale gen. Sikorski w słusznej ocenie ogólnego położenia i na tę piękną propozycję się nie zgodził, uważając ją w ówczesnej sytuacji bojowej za niewykonalną.
Obawiał się on, że Gaj w ostatniej chwili mógłby zwrócić się na opróżniony Płońsk i nie natrafiając na żaden opór zbyt łatwo przedostać się do rejonu Modlina, gdzie obecność jego mogłaby wywrzeć jak najfatalniejsze skutki dla obrony pobliskiej stolicy i doprowadzić do katastrofy zanim manewr z nad Wieprza odniesie swoje skutki. Dążenie generała Sikorskiego polegało przede wszystkim na możliwie szybkim wycofaniu dywizji kawalerii poza linię piechoty, by dopiero po skonsolidowaniu się obrony Płońska i reorganizacji dywizji rzucić ją w kierunku na Szreńsk na drogi odwrotowe Gaja Chana.
W ten sposób dopiero 20 sierpnia dywizja kawalerii ruszyła z miejsca w ciężkich walkach torując sobie mozolnie drogę na północ. Gaj Chan który po przerwaniu 4-ej armii pod Ciechanowem dowodził różnymi jednostkami, posiadając poza swoim korpusem jeszcze trzy dywizje piechoty z 4-ej armii zręcznie zasłaniał się niemi od południa przez co kawaleria musiała stale przełamywać opór tej piechoty, nie mogąc dorwać się do oddziałów konnych III-go korpusu.

20-go sierpnia.

Na mocy rozkazu Dowództwa 5-ej armii 725/III z dnia 19-8.20 całkowita obsada odcinka grupy płk. Dreszera od Krościn — Babosze­wo — Cywiny — Starczewo — Karwowo do łączności z II brygadą kawalerii przeszła jako samodzielna grupa pod rozkazy płk. Zielińskiego dowódcy VIII brygady piechoty. Grupa ta w łączności z II brygadą kawalerii miała zaatakować rejon Raciąż — Drobin. VIII i IX brygada kawalerii pod osobistym dowództwem płk. Dreszera zostały skierowane na północ dla pościgu i odcięcia drogi cofającym się na wschód oddziałom 4-ej armii i III korpusu konnego Gaja Chana.
O świcie cała dywizja kawalerii płk. Dreszera przekroczyła rzekę Raciążnicę i wyruszyła na północ. Rozpoznanie wysłane naprzód, stwierdziło odwrót przeciwnika na całym odcinku. Opuszczone zostały przez niego bez walki Dłużniewo, Wola Dłużniewska, Goszczyce, Małużyn-Luberadz. Zeznania jeńców wskazywały, że Rosjanie cofają się na Panki w okolicy Przasnysza (pomiędzy Ciechanowem a Mławą). Rozchodziło się więc teraz przede wszystkim o odcięcie dróg odwrotowych od zachodu na Ciechanów. Pułki otrzymały następujące kierunki marszu:
IX brygada kawalerii: 203-i pułk ułanów Wierzbowiec — Kępa — Luberadz — Młock.
1-y pułk szwoleżerów Smardzewo — Kępa — Luberadz — Młock.
201-y pułk szwoleżerów Sarbiewo — Dłużniewo — Goszczyce — Płaciszewko — Lipiny.
W Młocku nastąpiło w południe połączenie się I-go pułku szwoleżerów i 203-go pułku ułanów. Po wyjściu z lasów na północ od Młocka zauważono na szosie pod Gumowem większą kolumnę wojsk mieszanych z taborami maszerującą w kierunku Ciechanowa. Natychmiast nastąpiło natarcie. 203-ci pułk ułanów miał czołowym natarciem przez Runoka — Ościsłowo przykuć nieprzyjaciela do miejsca. 1-y pułk szwoleżerów przez Gumowo — Rutki odciąć od wschodu drogę na Ciechanów. 201-y pułk szwoleżerów przez Śródborze wpaść na tyły tej kolumny.
Nieprzyjaciel spędzony ze szosy na północ otoczony ze wszystkich stron poddał się pod wieczór. Były to oddziały 54-ej dywizji strzelców. Zdobycz wynosiła: 3000 jeńców, w tym 20 komisarzy bolszewickich, 7 armat, 40 karabinów maszynowych, wielkie ilości wszelkiego sprzętu i ogromne tabory. Reszta armat pozostawiona w lesie nie mogła być zaraz wynaleziona. Na nocleg brygada przeszła do rejonu Szulerzysz (201-y pułk szwoleżerów) — Rudki (1-y pułk szwoleżerów) — Chotum (203 pułk ułanów).
W tym czasie VIII brygada kawalerii wyruszyła przez Tyszki — Rzewin — Zamoście — Kondrajec szlachecki — Wkrę do Glinojecka. Na wiadomość o zbliżaniu się od strony Raciąża cofających się oddziałów nieprzyjaciela wysunięto w tę stronę 2-i i 108-y pułk ułanów. Na nocleg brygada przeszła do rejonu Glinojeck (115-y pułk ułanów) Dreglin 108-y pułk ułanów) —Krajkowo (2 pułk ułanów). Sztab dywizji przeszedł do Glinojecka.

21-go sierpnia.

Nieprzyjaciel w dalszym ciągu wycofuje się w popłochu na północny-wschód i ewakuował już Raciąż. Dla odcięcia dróg odwrotowych dywizja kawalerii została skierowana do natychmiastowej akcji na północ. VIII brygada z rejonu Glinojeck na Miączyn — Szreńsk. IX brygada z rejonu Gumowo — Chotum na Żurominek. Oddziały nieprzyjaciela, które po przejściu 18-ej dywizji piechoty z Ciechanowa do Mławy, bez przerwy odpływały dalej na wschód nie mogły już z powodu obecności naszej kawalerii w Glinojecku korzystać z szosy Raciąż — Ciechanów. Zmuszone do obchodzenia Glinojecka przez Unieck — Rydzyn, od zachodu i północy oddziały nieprzyjaciela straciły wiele cennego czasu. Skutkiem tego zamiast być w dniu 21-go już na wschód od linii kolejowej Ciechanów — Mława piechota i kawaleria nieprzyjacielska była 21-go jeszcze na zachód od tej linii a drogi odwrotu nieprzyjaciela w tym dniu skrzyżowały się z drogami marszu naszej dywizji kawalerii. Wywiązały się na skutek tego ostre i zażarte walki na linii Strzegowo — Chotum.
Szczególnie poważny opór stawiał nieprzyjaciel na linii marszu VIII brygady kawalerii pod Mdzewem. Walkom tym przypatrywał się osobiście Gaj Chan, który w ostatniej chwili uciekł bryczką wraz z żoną w kierunku Żurominka pozostawiając na miejscu jako naszą zdobycz uszkodzony wspaniały samochód wraz z szoferem. Na przedpolu dywizji kawalerii widać było gołym okiem całe chmary Rosjan ciągnących na wschód w kierunku na stację kolejową Konopki i na Wyszyn. Kawaleria zdana na własne siły bez odpowiedniej artylerii nie mogła temu przeszkodzić.
W nocy po tych walkach zaszedł osobliwy wypadek. O północy placówka 2-go pułku ułanów stojąca na szosie Strzegowo — Mława została nagle zaalarmowania odgłosem zbliżającego się od strony Mławy samochodu. W chwili zatrzymania wozu nim się zorientowano, ktoś korzystając z ciemności i zamieszania wyskoczył z samochodu, przebiegł na drugą stronę szosy i skrył się w trawie. Szofer i jadący, z nim pomocnik zapytani z kim i dokąd jadą powiedzieli, że wiozą dowódcę korpusu w stronę Raciąża do jednej z dywizji korpusu.
Wszelkie 'poszukiwania za zbiegiem okazały się bezskuteczne. W samochodzie, który miał na swoich drzwiczkach napis: „komandir 3 kawalerijskowo korpusa" znaleziono teczkę polową i mapy.
O godzinie 12 m. 45 wysłano do dowództwa 5-ej armii meldunek następującej treści:
„Oddziały, które znajdowały się w rejonie Płock — Bielsk, a mianowicie: III kawaleryjski korpus (Gaja) w składzie 10 i 15 dywizji jazdy, 53 pograniczna dywizja piechoty, resztki rozbitych 18-ej i 54-ej dywizji piechoty, oraz oddziały 12 - ej lub 16 - ej dywizji piechoty (żadnej z nich definitywnie nie stwierdzono) — znajdują się w pospiesznym odwrocie na, Mławę — Przasnysz, w chwili obecnej przypuszczalnie w rejonie m. Żurominek. Dowództwo korpusu znajdowało się i wczoraj o świcie o 4 kim. od Płocka, skąd wymaszerowało przez Biehk — Raciąż, przez który miało przemaszerować wieczorem. Zarówno konnica jak piechota przemaszerowały w ciągu ubiegłej doby 60 — 70 km. przez co oddziały są wyczerpane kompletnie, cofające się oddziały unikają głównych dróg.
Skład 15-ej dywizji jazdy: 2-ga brygada (1-szy Ordeński pułk i 2-gi Zaiamurski pułk — łącznie około 600 szabel); 1-a brygada nie skonstatowana, 1-y Ordeński pułk składa się przeważnie z kozaków; pułk lichy. 2 - gi Zarourski — w połowie z „krasnych” nieco lepszy.
Największą wartość z całego korpusu przedstawia brygada kubańska (wyłącznie komuniści). Skład 10-ej dywizji jazdy nieznany. Prawdopodobnie wchodzi w jej skład, pułk madziarów (400 szabel), bardzo dobry bojowo i pewny, dlatego używany często jako „zagoroditielnyj triad” na bliskich tyłach. Pułk ten skonisitiatowany został na pewno. Ostatnio był on uzupełniony Rosjanami. Oficerowie (czerwoni) — Węgrzy.
Cofające się oddziały piechoty są zdemoralizowane kompletnie, szczególniej 18-ta i 54-a dywizja, które miały znaczne straty i skąd jest najwięcej dezerterów (w składzie pierwotnym tych dywizji było około 60% dawnych dezerterów i powstańców z gub. Smoleńskiej, Witebskiej i Mohylowskiej). Dezercja szerzy się bardzo. 18-ą i 54-ą dywizję liczyć można po 1000 bagnetów o wartości bojowej minimalnej, III korpus kawalerii — Z500 do 3.000 szabel, 53-a dywizja piechoty — brak danych. Artylerii można nie brać w rachubę, gdyż nie posiada amunicji (5 — 20 pocisków na baterię): prawdopodobnie została ona już wczoraj i przedwczoraj w znacznej części wycofana. z r. Bogusz mjr. szef sztabu.
Przytoczyłem tutaj ten meldunek w dosłownym brzmieniu, gdyż odzwierciadla on najlepiej ówczesne położenie i najskuteczniej zadaje kłam wszelkim twierdzeniom jakoby kawaleria swojej roli nie spełniła i nic nie meldowała. Z meldunku tego jasno wynika, że odwrót 4-ej armii rosyjskiej z rejonu Płock — Bielsk na Mławę i Przasnysz jest w pełnym toku i, że główne siły przeciwnika znajdują się prawdopodobnie już w rejonie Żurominek. Dowództwo korpusu konnego, które o świcie dnia 20-go sierpnia jeszcze znajdowało się pod Płockiem, przemaszerowało wieczorem tego dnia już przez Raciąż. Zarówno konnica jak i piechota nieprzyjaciela przemaszerowały w ciągu ubiegłej doby 60 — 70 kim. unikając głównych dróg. Poprzedni meldunek sytu­acyjny podaje jako drogę odwrotu Unieck — Rydzyn — Strzegowo rejon na północ od Budy. Jeżeli linię te przedłużymy sobie, to zobaczymy, że prowadzi ona pomiędzy Mławą a stacją kolejową Konopki, a zatem była zgodną z rzeczywistością. Jeżeli 20-go nieprzyjaciel odbył drogę Płock — Raciąż, to powtarzając swój wysiłek 2I-go musiałby zrobić drogę Raciąż — Konopki, a zatem 2I-go wieczorem przejść linię kolejową Ciechanów — Mława. Biorąc w rachubę pewne zmęczenie oddziałów w drugim dniu marszu można nawet wywnioskować, że zjawienie się oddziałów nieprzyjacielskich w tym rejonie cokolwiek się opóźni i nastąpi dopiero 22-go o świcie, co nawet w szczegółach odpowiada faktycznym późniejszym wypadkom.
Zdaje mi się, że trudno o trafniejsze i szybsze określenie położenia. Niestety meldunek ten dostał się do rąk generała Sikorskiego dopiero późnym wieczorem w Ciechanowie. W tych dniach i powodu nie sprzyjającej pogody lotnictwo nie dostarczyło żadnych wiadomości. W takich warunkach łatwiej zrozumieć jak zjawienie się korpusu konnego o świcie 22-go pod stacją kolejową Konopki mogło być dla piechoty pewną niespodzianką. Istniały wtedy przeróżne trudności szybkiego wykorzystania tych wiadomości Pierwsze bowiem objawy rozkładu armii rosyjskiej fascynowały większość naszych oficerów do tego stopnia, że wysłani z meldunkami spotykając po drodze własne oddziały w pogoni za rozbitkami groźnego do niedawna przeciwnika pozwalali porwać się kawalerskiej fantazji i samorzutnie przyłączali się do akcji i uganiając za stosunkowo łatwą a nęcącą zdobyczą zapominali przy tym o ważności jej posłannictwa.
Niemniej jednak nie można przypuszczać by ani jeden z tych meldunków nie dotarł do celu. 18-a dywizja piechoty uskarża się na brak łączności z dywizją kawalerii, ale tak samo i dywizja kawalerii uskarża się na brak łączności z 18-tą dywizją piechoty, która odmaszerowawszy 19-go w innym kierunku do godziny 19-ej m. 40 straciła wszelki kontakt z kawalerią. Trudno zwalać tu całą winę na kawalerię. W takich trudnych warunkach o łączności wzdłuż frontu nie mogło być mowy, łączność ta mogła istnieć tylko w drodze przez dowództwo armii. Na wszelki wypadek nawet brak wiadomości nie pozbawiał piechotę obowiązku należytego ubezpieczenia się na wszelki wypadek.
W czasie w którym VIII brygada kawalerii utknęła w rejonie na północ od Mdzewa, IX brygada kawalerii na wschód od niej również ciężko walczyła. Drogiszki — Budy — Borowe obsadzone były przez oddziały 54-ej sowieckiej dywizji piechoty. Zebrawszy rano całą brygadę w Czarnociu, dowódca postanowił zaatakować Żurominek 203-im pułkiem ułanów od południa, zaś 1-ym i 201-ym pułkiem szwoleżerów obejść nieprzyjaciela od wschodu by mu odciąć drogi odwrotu na wschód.
Manewr ten celem zmuszenia nieprzyjaciela do opuszczenia silnej pozycji na północ od wsi Drogiszki rozpoczęty był za późno, a w rozmokłym po ostatnich deszczach terenie posuwanie się było ogromnie utrudnione. Z powodu ciemności i fałszywych map pułki posuwające się w terenie straciły zupełnie wszelką orientację, a ostrzeliwana ze wszystkich stron przez drobne oddziały nieprzyjaciela, które również nie wiedziały ci się dzieje, IX brygada kawalerii widziała się zmuszoną nocować w zwartej masie pod gołym niebem w kotlinie pomiędzy Drogiszki a Żurominek.
W dniu tym dywizja kawalerii niewiele posunęła się naprzód i nie osiągnęła nakazanych celów, ale jej dowódca płk. Dreszer nie przerażał się tym stanem rzeczy, gdyż wiedział dobrze, o istnieniu silnej bariery naszej piechoty w rejonie Ciechanowa — Mława. Był on zatem pewien, że Gaj wraz ze swoimi wojskami utknie na tej stosunkowo silnej linii i, że wpadając ze swoją dywizją kawalerii na tyły Gaja Chana prędzej czy później zawsze doprowadzi do jego zupełnego osaczenia.

22-go sierpnia.

W ciągu całej nocy nieprzyjaciel nie przestawał spiesznie wycofywać się na północny wschód. Zorientowanie się o świcie w położeniu utrudniała gęsta mgła. Gdy później mgła opadła na wzgórzach na północ od Ignacewa zauważono nagle w odległości jednego zaledwie kilometra umocnione pozycje piechoty a za nią maszerujące zbite masy kawalerii. Na szosie prowadzącej na Żurominek tłoczył się nieprzerwany sznur taborów. Była to 53-a dywizja strzelców i III korpus konny, które nie mogąc wycofać się na zachód uchodziły teraz na Mławę, gdzie ich czołowe oddziały natknęły się na naszą 18-ą dywizję piechoty i grupę pancerną (cztery pociągi pancerne i czołgi). Skoro mgła się rozwiała nastąpiło z obu stron chwilowe zdziwienie i zaskoczenie. Znalazłszy się wobec ogromnej przewagi liczebnej przeciwnika nagle w trudnej sytuacji major szt. gen. Grobicki nie tracąc głowy, zawezwał po prostu przeciwnika do poddania się. Skoro pertraktacje nie doprowadziły do skutku, kawaleria nasza ruszyła do szarży, przerąbała się przez pierwszą i drugą linię obronną nieprzyjaciela. Wreszcie przeleciała i przez trzecią linię zdobywając Żurominek i nareszcie po raz pierwszy dobrała się do samego korpusu konnego.
Kawaleria nieprzyjacielska w tym pierwszym spotkaniu z naszą kawaleria nie przyjęła jednak szarży i unikając walki na białą broń, uciekała przed naszymi oddziałami sama wpadając na własną piechotę, przez co znacznie ułatwiła nam zadanie. Wzięto 5.000 jeńców, 5 dział, kilkadziesiąt karabinów maszynowych, jeden sztandar, 3 kilometry taborów i masę materiałów. Droga na Mławę była tak zawalona rozbitymi wozami, że nie sposób było przejechać ją samochodem. Dowódca dywizji musiał opuścić swój samochód i udać się pieszo w dalszą drogę. Był to pościg w całym tego słowa znaczeniu za rozbitym nieprzyjacielem, właśnie w czasie, w którym główne jego siły przechodziły przez 181ą dywizję piechoty. Doszedłszy do Wyszyna, przyłapano jeszcze nawet 250 komunistów dobijających resztki naszego batalionu.
VIII-a brygada kawalerii zajęła tymczasem Syberję i działając dalej na północ, szukając wbrew rozkazowi dywizji w mylnej ocenie sytuacji nieprzyjaciela zbyt daleko na zachód, utraciła łączność ze sztabem dywizji kawalerii, który o godz. 16 m. 30 wszedł do Mławy, nawiązując kontakt z dowództwem 18-ej dywizji piechoty.
Na nocleg stanęły IX brygada kawalerii w rejonie: Wyszyn (1 pułk szwoleżerów) — Szydłowo (203-i pułk ułanów) — Studzieniec (201-y pułk szwoleżerów). VIII brygada kawalerii Krempa — Turza — Łomica — Cegielnia na północny zachód od Mławy. Gaja Chana i jego korpusu który rano znalazł się w potrzasku już nie było. Widząc się coraz bardziej naciskanym z tyłu przez naszą kawalerię Gaj Chan z całą furją rzucił się na zagrażający mu drogę baon 18-ej dywizji piechoty w Wyszynie. Baon ten nagle zaskoczony zjawieniem się takiej masy jeźdźców stracił zimną krew i zamiast bronić się pod osłoną domów i zabudowań wyszedł na otwarte pole gdzie został w pień wycięty. Ten sam los spotkał i następny baon w Szydłowie. Gaj Chan zdołał tym sposobem wybić sobie wolną drogę na wschód z której też skwapliwie skorzystał ulatniając się w kierunku na Chorzele.
Płk. Szt. Gen. Arciszewski, dawny szef sztabu 18-ej dywizji piechoty w wspomnianym już studium „Płońsk — Ciechanów — Mława” stawia naszej kawalerii ciężkie zarzuty, że za wolno maszerowała, że nie wyświetliła położenia i nie uprzedziła zawczasu piechoty o zbliżeniu się Gaja Chana i, że wreszcie nie potrafiła go sama rozbić. Wszystkie te zarzuty są najzupełniej niesłuszne. Nawet ówczesny dowódca 5-ej armii generał Sikorski, który początkowo po części dzielił to zdanie, po głębszym studium sprawy doszedł do wręcz innego przekonania i w drugim wydaniu swej pracy: „Mad Wisłą i Wkrą” dobitnie podkreślił zasługi kawalerii.
Dnia 22 sierpnia o świcie były w pierwszej linii dwie dywizje piechoty, 9-a dywizja w rejonie na północny - zachód od Ciechanowa, i 18 - a dywizja w rejonie Mławy. Pomiędzy niemi w drugiej linii znajdowała się dywizja ochotnicza w rejonie na zachód od Gruduska. Wobec takiego stanu rzeczy nie można stawiać kawalerii zarzutu, że powolnym swoim marszem umożliwiła wymknięcie się korpusowi konnemu Gaja Chana.
Kawaleria nasza była za słaba liczebnie by o własnych siłach rozbić o wiele silniejszego przeciwnika. Nikt też nie mógł od niej tego wymagać. Mogła ona wykonać swoje zadanie tylko w ścisłej współpracy z naszą piechotą. A cóż kawaleria winna temu, że 18-a dywizja piechoty zamknęła się w Mławie gdzie zrobiwszy ,,jeża” na wszystkie strony nie troszczyła się o to co się działo na prawo i lewo? Cóż kawaleria winna temu, że obie dywizje w pierwszej linii nie nawiązały między sobą ściślejszej łączności pozostawiając ogromną niewypełnioną lukę? Cóż kawaleria winna temu, że pozostawiono pociągi pancerne na stacji Konopki bez osłony piechoty i, że pociągi te straciwszy od pierwszego strzału nieprzyjacielskiego swego dowódcę zamiast dalej walczyć wycofały się do Ciechanowa? Cóż kawaleria winna temu, że oba bataliony piechoty w Wyszynie i Szydłowie dały się w najprostszy sposób zaskoczyć i nie rozumiejąc walki z kawaleria zamiast wykorzystać dla obrony domy i zabudowania wyszły na otwarte pole gdzie zostały w pień wycięte? Cóż kawaleria winna temu, że czołgi nie posiadały benzyny skutkiem czego pozostawiono je załadowane na lorach, zamiast trzymać je zawczasu w gotowości bojowej? Cóż kawaleria wreszcie winna temu, że sam dowódca 18-ej dywizji piechoty fałszywie oceniając położenie i oczekując korpusu konnego, dopiero dnia następnego opuścił w krytycznej chwili swoją dywizję, udając się z powrotem na kwaterę do Ciechanowa, a zastępca jego, zamiast działać szybko i energicznie, przypatrywał się tylko biernie jak w najbliższej odległości od Mławy oddziały korpusu konnego szybko posuwały się na wschód. Tutaj raczej 18-a dywizja piechoty niemało zawiniła. Jak już wspomniałem, kawaleria trafnie oświetliła położenie określając ściśle czas i kierunek marszu korpusu konnego. Przy lepszym skoordynowaniu wysiłków 18-a i 9-a dywizje piechoty, mając w odwodzie jeszcze dywizję ochotniczą, mogły były powstrzymać nieprzyjaciela na linii kolejowej Mława — Ciechanów a wtedy nasza dywizja kawalerii, będąc na tyłach przeciwnika mogła doprowadzić do jego kapitulacji.
Wysiłek marszowy dywizji kawalerii nie był stosunkowo duży, lecz ciągłe walki z silnymi oddziałami piechoty nieprzyjacielskiej, ciągłe pogotowie i czekanie, potem zaś raptowne skoki ogromnie męczyły tak ludzi jak i konie. Do tego musimy wziąć pod uwagę, że dywizja ta była w znacznym stopniu wyczerpana poprzednimi walkami, a obarczona ogromną ilością jeńców zatraciła część swojej ruchliwości.
Zdobycz samej jednej tylko IX-ej brygady kawalerii wynosiła: 5273 jeńców, 110 ciężkich karabinów maszynowych, 700 ręcznych karabinów maszynowych, 14 armat, 3 kuchnie polowe, 628 wozów i niezmierne ilości wszelakiego sprzętu.
Szybkie przy tym pędzenie dywizji kawalerii naprzód nie miało żadnego celu, gdyż kolumny cofającego się nieprzyjaciela mogły pojawiać się tak z przodu jak i z tyłu. Kawaleria zmuszona była przykuć je jak najdłużej do miejsca by pozwolić własnej piechocie na zorganizowanie w międzyczasie silnej zapory od wschodu. Mamy najlepszy przykład bezcelowości szybszego marszu w działaniach 18-ej dywizji piechoty, która osiągnąwszy forsownymi marszami rejon Mławy wcale nie przerwała odwrotu nieprzyjaciela, który spokojnie po przejściu piechoty dalej się wycofywał spokojnie kontynuując swój marsz na wschód. Rzucając okiem wstecz na całą działalność naszej kawalerii na lewem skrzydle bitwy warszawskiej możemy w krótkości stwierdzić co następuje: przede wszystkim podkreślić należy, że tej kawalerii było stanowczo za mało. Stać nas było w tym okresie na stworzenie już jeżeli nie korpusów konnych to przynajmniej czterech sześcio-pułkowych dywizji kawalerii. Jedną z tych dywizji wyobrażam sobie na lewem skrzydle bitwy warszawskiej, drugą zaś na prawem skrzydle tej bitwy, a pozostałe dwie dywizje przeciwko Budiennemu. Zadanie kawalerii na obu skrzydłach bitwy warszawskiej polegałoby na osłonie tych skrzydeł od zewnątrz, a w miarę postępowania własnej akcji naprzód na uderzeniu na obie flanki nieprzyjaciela i jego tyły by doprowadzić do jego zupełnego otoczenia Taka dywizja kawalerii na skrajnym lewem skrzydle z całą pewnością pomogłaby powstrzymać marsz korpusu konnego nad rzeką Omulew i stworzyłaby dla przeprowadzenia bitwy o wiele dogodniejszą podstawę wyjściową. Trudno natomiast było wymagać tego od słabej stosunkowo VIII brygady kawalerii, składającej się właściwie z jednego jedynego liniowego pułku kawalerii z dodatkiem dwóch pułków ochotniczych, siłą faktu mniej sprawnych bojowo, choć ożywionych jak najlepszym
duchem. Pominąwszy ten fakt podkreślić możemy jeszcze następujące błędy w użyciu kawalerii:
1) Kawalerii tej było mało jak to już stwierdziliśmy. Wynikała zatem konieczność jak najstaranniejszego skupienia tej kawalerii, by jako tako utrzymać jej siłę bojową. Tymczasem dzieje się rzecz odwrotnie, kawalerię tę rozdrobniono na ogromnej przestrzeni, mieszając ją z oddziałami piechoty przez co zaprzepaszczono wszelkie korzyści jakie nam daje w przestrzeni jej ruchliwość.
2) Nie wyzyskano ruchliwości kawalerii i nie dano jej niezbędnej swobody manewrowania. Kawaleria instynktownie odczuwała, że jej miejsce jest na skrajnym lewem skrzydle gdzieś w rejonie Myszyniec — Chorzele — Przasnysz — Ciechanów — Mława, gdzie by mogła opóźniać marsz III korpusu konnego Gaja Chana. Tymczasem zabroniono kawalerii tych ruchów i zamiast puścić ją w przestrzeń, trzymano ją tuż przy samej piechocie, gdzie oczywiście nie mogła wykorzystać swoich właściwości. Skutkiem tego ilekroć tylko kawaleria nieprzyjacielska zdołała oderwać się od swej piechoty znajdywała przed sobą pustkę, która pozwalała jej bez żadnych trudności wykonywać najbardziej ryzykowne manewry.
3) Nie otoczono tej kawalerii należytą opieką i zamiast starać się dać jej możliwość spokojnego noclegu i rozsiodłania koni poza osłoną linii piechoty, odwrotnie używano tej kawalerii dla zabezpieczenia nocującej piechoty.
4) Przed wysłaniem kawalerii na zagon, zamiast ją wedle możności zasilić odebrano jej bez uzasadnienia jedną trzecią jej stanów liczebnych i nie oddano zabranych już poprzednio samochodów pancernych, radiostacji itd .
5) Nie zabezpieczono kawalerii w odpowiednie zasilenie w amunicję i żywność po powrocie z zagonu.
W ogóle początkowo cechuje dysponowanie i użycie kawalerii pewne niepewności, że tak powiem pewien brak zasadniczej myśli przewodniej w wielkim stylu. Nowogród, Ostrołęka, Omulew, Przasnysz, Gąsocin, Siary Gołymin. Dopiero po przejściu rzeki "Wkry przez kawalerię, sytuacja poczyna się poprawiać. Kawaleria otrzymuje trzy jasno określone zadania.
1) Zagon na Ciechanów i osłona zewnętrznego, wiszącego w powietrzu lewego skrzydła 5-ej armii.
2) Osłona tyłów 5-ej armii w rejonie Płońska.
3) Pościg za korpusem konnym Gaja Chana i 4-ą armią rosyjską.
Ze wszystkich tych trzech powierzonych sobie zadań kawaleria nasza wywiązała się wzorowo, że tak powiem wspaniale.
Zagonem na Ciechanów kawaleria rozbiła sztab 4-ej armii rosyjskiej i spowodowała lem oderwanie się tej armii i korpusu konnego Gaja Chana od reszty wojsk przez co uniemożliwiła im wzięcie udziału w rozstrzygającej bitwie pod Warszawą.
Brawurową i pełną poświęcenia się akcją pod Płońskiem kawaleria uratowała zagrożone tyły 5-ej armii i umożliwiła doprowadzenie bitwy nad Wkrą do zwycięskiego końca.
Energicznym pościgiem na północ kawaleria wpędziła cały korpus konny Gaja Chana wprost w objęcia 18-ej dywizji piechoty pod Ciechanowem. Nie jej wina w tern, że oddziały tej dywizji dały się zaskoczyć i przepuściły kawalerię nieprzyjaciela. Gdyby piechota 18-ej dywizji wytrzymała na miejscu, to uderzenie naszej kawalerii na tyły tego korpusu mogło doprowadzić do jego zupełnej kapitulacji.
W błędzie jest płk. szt. gen. Arciszewski, jeżeli twierdzi, że kawaleria dlatego nie wypełniła swojego zadania, że nie zdołała wcisnąć się pomiędzy korpus konny Gaja-Chana, a 18-tą dywizję piechoty, i nie starała się w ten sposób opóźniać jego marszu i zawczasu uprzedzić piechotę. Kawaleria całkiem świadomie tego nie zrobiła, gdyż po pierwsze nie miała ku temu żadnego rozkazu, a po drugie byłoby to zupełnie bezcelowym przedsięwzięciem. Gdyby kawaleria wyruszyła wcześniej na północ i jeszcze przed przybyciem 18-ej dywizji piechoty zajęła rejon na zachód od Mławy, wtedy Gaj-Chan i resztki 4-tej armii uzyskałyby możność skierowania swego odwrotu bardziej na południe i przez rejon na południe od Ciechanowa poza Płońsk wycofania się poprzez tyły 5-tej i 4-tej armii gdzieś w kierunku na Brześć n/Bugiem.
Zatrzymując kawalerię do ostatniej chwili w rejonie Płońska dowódca armii zamknął właśnie nieprzyjacielowi tę drogę odwrotu.
Z chwilą gdy korpus konny i pozostałe części 4-tej armii spłynęły definitywnie na północ kawaleria ruszyła z miejsca i szarpiąc tyły przeciwnika zmuszała go stale do nowych walk przez co o wiele skuteczniej opóźniała jego marsz na wschód. Oczywiście, że ten sposób wykonania wymagał od piechoty większej czujności, .ile w końcu kawaleria nie jest tylko dzwonkiem alarmowym dla piechoty, ale przede wszystkim po to, ażeby bić nieprzyjaciela.
Gdyby kawaleria stała razem z piechotą pod Mławą wtedy nieprzyjaciel, znalazłszy tę drogę odwrotu na wschód zamkniętą mógłby jeszcze zawrócić na miejscu i poraź drugi starać się przedostać dalej na południe. Tak w sytuacji która faktycznie miała miejsce nieprzyjaciel miał przed sobą piechotę a gdyby zawrócił to znowu znalazłby naszą kawalerię zagrażającą mu drogę. Nie trzeba tylko było przepuszczać nieprzyjaciela pod Wyszynem i Szydłowem.

Dla opracowania tego studium posługiwałem się:
• pełnymi historiami pułkowymi 2, 108, 115 i 203 pułku ułanów oraz 1 i 201 pułku szwoleżerów;
• aktami operacyjnymi Grupy Jazdy generała Karnickiego,
• aktami operacyjnymi Północnej dywizji jazdy płk. Dreszera,
• aktami operacyjnymi II brygady jazdy,
• aktami operacyjnymi VIII brygady jazdy płk. Stablewskiego,
• aktami operacyjnymi IX brygady jazdy mjr. Głogowskiego,
• raportem bojowym generała Karnickiego,
• raportem bojowym ppłk. szt. gen. Nieniewskiego,
• ustną relacją generała Dreszera,
• ustną relacją płk, szt. gen. Bogusza,
• artykułem ppłk. szt. gen. Grobickiego; ,,1-szy pułk szwoleżerów w bitwie warszawskiej” (Przegląd Kawaleryjski Nr. 4/25),
• artykułem płk. szt. gen. Arciszewskiego: „Płońsk — Ciechanów— Mława” (Szaniec 1928),
• artykułem płk. francuskiego Loira: „Kawaleria w roku 1920” (Bellona 1925),
• artykułem płk. francuskiego Loira: „Leffort de la cavalerie polonaise an cours de la compagne d'etat de 1920” (Revue de cavalerie 1920 septembre — octobre),
• artykułem: „Z bojów dywizji jazdy pułkownika Dreszera” Tygodnik ilustrowany Nr. 37/2,
• artykułem płk. francuskiego Faury: „Bitwa pod Warszawą” (Bellona Nr. 5/21),
• artykułem generała Zająca: „Bitwa 5-ej armii nad Wkrą” (Bellona 2/1925),
• artykułami ogłoszonymi w tomie XIX zeszyt 2 Bellony 1925 poświęconymi bitwie warszawskiej, pracą generała Sikorskiego: „Nad Wisłą i Wkrą” 1928,
• pracą M. Tuchaczewskiego: „Pochód za Wisłu” w przekładzie mjr. szt. gen. Bogusławskiego,
• pracą Kakurina i Mielikowa: „Wojna z Białopolakami” w tłumaczeniu rtm, Czaykowskiego,
• pracą Sergiejewa: „Od Dźwiny ku Wiśle” w przekładzie J. Moszyńskiego 1925,
• pracą Gaja Chana: „Ku Warszawie” 1928.

Pomimo wykorzystania tej dość licznej literatury powyższe studium nie przedstawia się jako ostatecznie wykończone opracowanie historyczne działalności naszej kawalerii w bitwie warszawskiej. Zdaję sobie dobrze sprawę z licznych braków powyższego studium. Nie mniej jednak sądzę, że przedstawia ono pierwszy poważniejszy zbiór materiałów wyczerpujących wszystkie dotychczas dostępne źródła.
Jako taki da on możność wszystkim uczestnikom tych walk do wypowiedzenia się o ile odczują oni tego potrzebę i do dołożenia swoich osobistych uwag tak cennych i wartościowych, z powodu braku dokumentów. Praca ta przedstawia mi się jako kanwa, na której można dopiero haftować rzeczywisty historyczny obraz działalności naszej kawalerii w tej bitwie. Wszystkich chętnych proszę o nadsyłanie swoich więcej lub mniej obszernych uwag i jeżeli dyskusja na ten temat będzie tak ożywioną, jak dyskusja o bój pod Cycowem, to możemy być pewni, że wyłoni się z niej niejedna cenna uwaga dla przyszłego historyka naszej kawalerii.
ppłk. dypl. Tadeusz Machalski

Przegląd Kawaleryjski Nr 3 (41), 1929 r.

Opracował: Piotr Zawada