Szwadron Kawalerii im. 27. Pułku Ułanów


Powstanie Warszawskie w Puszczy Kampinoskiej. Walki Grupy Kampinos w sierpniu i wrześniu 1944 roku

POWSTANIE W PUSZCZY KAMPINOSKIEJ

Walki Grupy Kampinos w sierpniu i wrześniu 1944 roku 

Kampinos to nie tylko puszcza, przyroda i łosie. Teren puszczy był areną niemal wszystkich ważnych wydarzeń z historii Polski. W 1410 r. zachodnim skrajem puszczy podążał ze swoim wojskiem pod Grunwald Władysław Jagiełło. W 1794 r., podczas Insurekcji Kościuszkowskiej północnym krańcem puszczy maszerowała dywizja Henryka Dąbrowskiego. W okresie powstania styczniowego we wsi Kampinos znajdował się sztab powstańczy, a puszcza dawała schronienie uciekającej przed carską branką młodzieży warszawskiej. Najkrwawszy był jednak okres II wojny światowej. We wrześniu 1939 r. rozbito tutaj idące na odsiecz Warszawie armie „Poznań” i „Pomorze”. Przez całą okupację puszcza była schronieniem i miejscem szkolenia żołnierzy AK. Puszcza to także historia największego zgrupowania partyzanckiego jakie działało podczas II Wojny Światowej. Historia Grupy Kampinos, która niemalże odeszła w niepamięć.

25 lipca 1944 roku w Dziekanowie Niemieckim obecnie Polskim pojawiły się nieznane oddziały wojska kompletnie umundurowane w polskie mundury i bardzo dobrze uzbrojone, było to Zgrupowanie Stołpeckie pod dowództwem por. „Góry” Adolfa Pilcha. Zgrupowanie składało się z batalionu piechoty i dywizjonu kawalerii z taborami i szpitalem polowym. Liczące około 900 żołnierzy. Początkowo nie wiedziano co począć z owym wojskiem, przypuszczano bowiem, że może być to jakiś podstęp Niemców. Kpt. „Szymon” Józef Krzyczkowski dowódca VIII Rejonu „Łęgów” VII Obwodu „Obroża” postanowił przyjąć owo wojsko pod swoją komendę. Skierował ich w głąb Puszczy do Wiersz i okolicznych miejscowości. W puszczy powstał w ten sposób obóz warowny obejmujący wsie Ławy, Łubiec, Roztokę, Kiścienne, Krogulec, Wędziszew, Brzozówkę, Truskawkę, Janówek, Pociechę, Zaborów Leśny oraz  Wiersze. Później zwany potocznie Niepodległą Rzeczpospolitą Kampinoską. Po połączeniu z miejscowymi oddziałami Zgrupowanie, zostało przemianowane na pułk ”Palmiry - Młociny”, a następnie w „Grupę Kampinos” AK.

Pierwszą walką Zgrupowania było oczyszczenie terenów Puszczy z oddziałów niemieckich. Do najpoważniejszego starcia doszło w Aleksandrowie, gdzie rankiem 31 lipca oddziały nalibockie doszczętnie rozbiły kompanię Wehrmachtu, zabijając blisko 50 Niemców oraz zdobywając duże ilości broni i amunicji. W ocenie Józefa Krzyczkowskiego i Adolfa Pilcha bój ten oznaczał rozpoczęcie powstania w Puszczy Kampinoskiej.

Zadaniem powstańczym VIII Rejonu „Łęgów” VII Obwodu „Obroża” było uderzenie na lotnisko bielańskie oraz zamknięcie szosy Warszawa - Modlin, dla ochrony Warszawy od strony Modlina.

Rozkaz nakazujący godzinę „W, dowódca VIII Rejonu kpt. „Szymon” Józef Krzyczkowski otrzymał 1.VIII.1944 ok. godz. 15:00. Kpt. „Szymon” pamiętał jednak, że, podstawowym warunkiem powodzenia Powstania miało być jednoczesne uderzenie. Podjął więc decyzję uderzenia o wyznaczonej godzinie zmobilizowanymi już wcześniej oddziałami VIII Rejonu. Do  por. „Góry” Adolfa Pilcha - dowódcy oddziałów nalibockich stacjonujących w głębi Puszczy Kampinoskiej, wysłał rozkaz nakazujący bezzwłoczny marsz w rejon wzgórza 103 na Łużach. Jednocześnie rozkazał, aby szwadron kawalerii zamknął szosę Warszawa - Modlin na wysokości Pieńkowa.

Dokładnie o godz. 17:00 na lotnisko bielańskie uderzył I batalion por. „Janusza”, składający się z trzech niepełnych kompanii: por. „Zetesa”, por. „Olszy” i por. „Czarnego”. Liczący łącznie 190 żołnierzy.

Nie były jednak to siły wystarczające do zdobycia silnie umocnionego obiektu. Por. „Janusz” miał tylko związać nieprzyjaciela ogniem, aby odciążyć wykonujących swoje zadania oddziały z Żoliborza i Bielan. Początkowo zaskoczeni Niemcy wycofali się przed nacierającymi, ponosząc straty. Wkrótce jednak dała się odczuć ich przewaga ogniowa. Po dwóch godzinach walki, por. „Janusz” uznając, że wykonał wyznaczone mu zadanie, wycofał oddziały w rejon wzgórza 103. W walce poległo 5 naszych żołnierzy i 12 zostało rannych. Straty Niemców szacowano na 6 zabitych i 10 rannych.

W nocy 1/2.VIII.1944 do miejsca koncentracji dotarły oddziały stołpecko - nalibockie: dwa bataliony piechoty, dywizjon kawalerii oraz szwadron ckm, łącznie 984 żołnierzy. Wczesnym rankiem, połączone siły VIII Rejonu i oddziałów nalibockich, w składzie: batalion por. „Janusza”, batalion por. „Dźwiga” i szwadron ckm por. „Jara”, ruszyły do natarcia, z zadaniem zdobycia lotniska. Natarcie poprowadził dowódca VIII Rejonu kpt. „Szymon”.

Poprzednia walka wykluczyła niestety możliwość zaskoczenia. Tym razem Niemcy byli dobrze przygotowani do obrony. Pomimo brawurowego natarcia polskich oddziałów, siła ognia nieprzyjaciela przytłoczyła atakujących; padli zabici i ranni. Zginął dowódca I batalionu por. „Janusz” oraz dowódcy kompanii: kpt. „Karaś” i por. „Helski”. Ranny został kpt. „Szymon”, który dalsze dowodzenie przekazał por. „Górze”. Walka trwała, ale nasze oddziały natrafiały na coraz silniejszy opór, ponadto Niemcy wprowadzili do akcji broń pancerną i samoloty. Siła ognia nieprzyjaciela wzrastała, a naszym oddziałom wyczerpywała się amunicja. Nie widząc możliwości przełamania obrony, por. „Góra” wycofał oddziały w rejon Łuży. Straty nasze były znaczne: poległo 31 żołnierzy, w tym wielu z kadry dowódczej, wśród 45 rannych był dowódca VIII Rejonu kpt. „Szymon”. Straty Niemców oszacowano na 20 zabitych i 30 rannych. Bielańskiego lotniska wprawdzie nie zdobyto, ale straty zadane Niemcom, spowodowały, że praktycznie lotnisko to nie mogło być już przez Niemców wykorzystywane.

W tym czasie gdy trwały walki o lotnisko, III szwadron kawalerii 27 pułku ułanów pod dowództwem wachm. pchor. „Narcyza” zamykający szosę od strony Modlina, zatrzymał kolumnę Niemców pod Pieńkowem, niszcząc w walce kilkanaście samochodów ciężarowych i zabijając 26 nieprzyjaciół. Straty własne: 1 zabity i 2 rannych. Zdobyto: 16 karabinów, 3 pistolety i duże ilości amunicji.

Po walkach o Bielany oddziały VIII Rejonu wycofały się w głąb Puszczy Kampinoskiej. Już 3.VIII.1944 stoczono zwycięską bitwę pod Truskawką, rozgramiając kompanię Wehrmachtu maszerującą z Leszna do Modlina. Zabito 70 Niemców, 19 raniono i 15 wzięto do niewoli. Zwycięstwo to podniosło na duchu żołnierzy. Duża ilość niemieckich trupów zalegających pole bitwy, przywołała wspomnienia historii i teren tej potyczki zaczęto nazywać „Psim Polem”.

Po przybyciu oddziałów w głąb puszczy nastąpiła reorganizacja, powstał zalążek przyszłego pułku ”Palmiry-Młociny"” (nazwa pojawiła się dopiero we wrześniu). Dowódca pułku, kpt. „Szymon”, ranny w czasie walki o lotnisko, w rozkazie z dnia 3.08.1944 r. bezpośrednie dowodzenie w czasie akcji bojowych przekazał por. „Górze”, który przyjął pseudonim ”Dolina”. Do oddziałów por. „Doliny”, dołączyła większość żołnierzy miejscowego batalionu, rozwiązanego samowolnie przez jego dowódcę kpt. Stanisława Nowosada „Dulkę”, zaś rozkazem z dnia 08.08.1944 r., kpt. „Szymon” przekazał por. „Dolinie”, otrzymane wcześniej rozkazem Dowództwa AK, z dnia 07.08.1944 r., dowodzenie bojowe wszystkimi oddziałami na terenie Puszczy Kampinoskiej.

Obecność w Puszczy Kampinoskiej liczącego ponad 1,4 tys. żołnierzy pułku „Palmiry-Młociny” spowodowała napływ oddziałów z innych rejonów, które z różnych powodów nie mogły kontynuować swoich zadań powstańczych, a szukały możliwości i warunków do dalszej walki. Zaczęli też dołączać pojedynczy żołnierze. Zgrupowanie przyjmuje nazwę Grupa „Kampinos”. Zgrupowanie organizacyjnie podlegało rozkazom płk. Karola Ziemskiego „Wachnowski”, dowódcy utworzonej 7.VIII.1944 grupy „Północ”. Z chwilą powołania, rozkazem gen. „Bora” z dnia 20 września 1944 roku, Warszawskiego Korpusu Armii Krajowej, Grupa „Kampinos” weszła w skład 8. Dywizji Piechoty im. Romualda Traugutta, jako 13. pułk piechoty. Według dostępnych danych, w połowie sierpnia 1944 roku, zgrupowanie liczyło około 2750 ludzi.

Niezależnie od przeprowadzanych reorganizacji, oddziały Grupy „Kampinos” cały czas prowadziły działania bojowe. Stałe wypady na stacjonujące w okolicy oddziały nieprzyjaciela oraz bitwy i potyczki toczone z oddziałami wroga, które próbowały wkroczyć na teren zgrupowania, wiązały znaczne siły nieprzyjaciela, dzięki czemu nie mogły one być użyte przeciwko walczącej Warszawie.

Wyniki działań pułku „Palmiry - Młociny” i Grupy „Kampinos”, to około 50 stoczonych bitew i potyczek z reguły zwycięskich, w których nieprzyjaciel poniósł ciężkie straty. Poza już wymienionymi, do bardziej znaczących należy zaliczyć:

Oprócz walk zabezpieczających powstanie na oddziały kampinoskie przypadło zadanie odbioru zrzutów broni przysyłanych przez aliantów. Pierwszy zrzut zaopatrzenia dla walczącej Warszawy dokonany został w nocy 10.VIII.1944 i zawierał: 9 rkm, 24 włoskie pistolety maszynowe, 6 miotaczy min, 47 pistoletów, 554 granatów, duże ilości amunicji, materiały wybuchowe oraz inny sprzęt, opatrunki i odzież. Następnego dnia zrzut powtórzono na tę samą placówkę odbiorczą. W sumie na trzy placówki odbiorcze zlokalizowane w Puszczy dokonano 22 zrzuty. Transport i zabezpieczenie z placówki do bazy głównej w Wierszach zapewniała kawaleria.

8.VIII.1944 komendant Obszaru Warszawskiego AK gen. Albin Skroczyński „Łaszcz” nakazał komendantowi Podokręgu ZachodniegoHajduki” ppłk Franciszkowi Jachieciowi „Romanowi” skierować na pomoc Warszawie co najmniej po jednym baonie dobrze uzbrojonych żołnierzy na: Mokotów i Żoliborz.

W Kampinosie nakazaną przez KG AKwyprawę do stolicy” odwlekano przez szereg dni z powodu niejasnej sytuacji w rejonie Powązek, a właściwie z braku mocnego bodźca do działania. Lecz 14.VIII.1944 kpt. „Szymon”, dotychczasowy dowódca pułku, otrzymał rozkaz od dowódcy Grupy „Północ” płk „Wachnowskiego”, zarządzający „natychmiastową gotowość bojową zdolnych do walki oddziałów z posiadanym dotychczas uzbrojeniem i przesunięcie ich na podstawy wyjściowe do natarcia”. W myśl wytycznych „Wachnowskiego” natarcie to miało być wykonane dwuczłonowo: z cmentarza powązkowskiego z kierunkiem na Stawki, a z cmentarza żydowskiego na ul. Okopową w pasie od ul. Dzielnej do Dzikiej w celu nawiązania łączności z oddziałami Grupy „Północ” w rejonie ulicy Muranowskiej. Rozkaz ów zapowiadał objęcie dowództwa nad wszystkimi oddziałami przez skierowanego do Puszczy Kampinoskiej mjr „Okonia” Alfonsa Trzaska-Kotowskiego byłego dowódcy baonu „Pięść”, wytyczał także drogi dojścia. Oficerowie łącznikowi mieli oczekiwać na leśne oddziały w portierni Zakładu dla Ociemniałych w Laskach od godz. 24:00 dn. 14.VIII.1944.  Kpt. „Szymon” przystąpił do przygotowań wyprawy, tak aby mogła ona ruszyć w nocy 15/16.VIII.1944. Miały w niej wziąć udział oddziały piesze, zorganizowane w trzy baony szturmowe pod dowództwem por. „Witolda”. W Kampinosie miał pozostać jedynie dywizjon z 27. p.uł. ze szwadronem ckm. Ostatecznie z pułku „Palmiry - Młociny” sformowano jeden baon piechoty (kompanie: por. „Dana”, por. „Czerwca” i por. „Prawdzica” w sile ok. 450 ludzi bardzo dobrze uzbrojonych, zaopatrzonych w żywność na 3 dni. Podobnie zaopatrzono oddziały ppłk „Viktora” i kpt. „Serba”. Zapowiedzeni łącznicy wysłani przez płk „Wachnowskiego”  por. cc „Agaton” Stanisław Jankowski, por. cc ”Kubuś” (Stefan Bałuk), kpr. pchor. „Wojtek” (Jan Wojtowicz) i strz. z cenz. „Jacek” Kazimierz Piechotka zgłosili się 15.VIII.1944 w Laskach. Postawa ich była budująca jak to określił kpt. „Szymon”.

Na odprawie kpt. „Szymon” przedstawił plan działania dwiema kolumnami uderzeniowymi w myśl rozkazu płk „Wachnowskiego”. Plan ten zakładał wymarsz oddziałów z Lasek o godz. 21:00, by rozpocząć natarcie kolumny ppłk „Viktora” na miasteczko Powązki, na ul. Elbląską, a kolumną por. „Witolda” na Koło i cmentarz żydowski w dniu 16.VIII.1944 przed świtem, (ok. godz. 3:30).

Wymarsz nastąpił o godz. 21:00. Do Powązek ppłk „Viktor” postanowił dojść jedną kolumną, by tam rozdzielić zadania. Kolumna szła polami obok wsi: Mościska, Gać i Parysów w kierunku Powązek, nie napotykając po drodze wrogich oddziałów. W czasie marszu w kolumnie panował nieporządek naw skutek czego wiele oddziałów się pogubiło. Po dotarciu do Powązek kolumna zawróciła do Puszczy. Ppłk ”Viktora” za chaos panujący w czasie marszu i nie wykonanie zadania - pozbawiono dowództwa.

16.VIII.1944 do Kampinosu w okolicę Lasek przybył mjr „Okoń”, który natychmiast przystąpił do organizowania drugiego rzutu pomocy dla Warszawy, mobilizując miejscowych zaprzysiężonych członków AK oraz nowych ochotników. Dopiero 19/20.VIII.1944 wyruszyły do Warszawy główne siły Grupy „Kampinos” dowodzone osobiście przez mjr. „Okonia”.  Ostatecznie 20 sierpnia znalazły się na Żoliborzu siły Grupy „Kampinos” w składzie batalionu piechoty i kompanii karabinów maszynowych liczące łącznie 1150 żołnierzy. Tego samego dnia oddziały puszczańskie zostały po raz pierwszy użyte do natarcia na Dworzec Gdański, celem połączenia się ze Starym Miastem. Natarcie nie powiodło się na wskutek silnego ognia nieprzyjaciela. Już następnej nocy ruszyło drugie natarcie. Niestety i to uderzenie utknęło w nawale ognia jeszcze lepiej przygotowanych stanowisk obronnych Niemców. Wycofujące się oddziały były dziesiątkowane huraganowym ogniem artylerii i pociągu pancernego. W owych bitwach Grupa „Kampinos” poniosła największe straty. Zginęło około 450 żołnierzy, a 100 zostało rannych. Byli to przeważnie partyzanci z Puszczy Nalibockiej, zaprawieni w bojach leśnych, jednak w walkach w mieście ich bogate doświadczenia bojowe nie mogły być w pełni wykorzystane. Większość z nich Warszawę - swoją Stolicę, widziało po raz pierwszy i niestety po raz ostatni w życiu...

Po tych nieudanych natarciach część oddziałów wraz z mjr. „Okoniem” wróciła do Puszczy, pozostawiając powstańcom Żoliborza broń i amunicję. Wielu jednak (nie chcąc oddać cennej broni) pozostało w Warszawie i walczyło do końca Powstania w różnych oddziałach na Żoliborzu, Starówce, Mokotowie i Czerniakowie. Na Żoliborzu przez kilka dni istniało składające się z partyzantów Grupy „Kampinos”, samodzielne zgrupowanie „Żaba”, pod dowództwem por. Witolda Pełczyńskiego „Dźwiga”, które jednak po paru dniach zostało włączone do zgrupowania „Żaglowiec”. Partyzanci Grupy „Kampinos” między innymi bronili wraz z powstańcami warszawskimi, jednego z głównych bastionów obronnych Żoliborza, gmachu gimnazjum im. księcia Józefa Poniatowskiego tzw. „Poniatówki”, gdzie walczono krwawo aż do dnia kapitulacji Żoliborza tj. do 30.IX.1944. „Chłopcy z lasu”, w większości kompletnie umundurowani według przedwojennych regulaminów i dobrze uzbrojeni byli przez warszawiaków przyjęci z wielką radością i nadzieją. Wielu warszawiaków myślało, że są to polskie oddziały przysłane z Anglii, by wspomóc walczącą Warszawę.

Niezależnie od skierowania do Warszawy oddziałów bojowych, wydzielone oddziały Grupy „Kampinos” często jeszcze przerzucały do Warszawy broń, amunicję, lekarstwa i żywność. Przy sztabie Grupy „Kampinos” przez cały okres Powstania Warszawskiego działała radiostacja Komendy Głównej AK, pod dowództwem kpt. Aleksandra Jedlińskiego „Franka”, która utrzymywała stały kontakt z Londynem oraz przez Londyn z Warszawą. To owa radiostacja odbierała umówione kody - melodie sygnalizujące mające nastąpić zrzuty i nadawała meldunki o gotowości ich przyjęcia. Chorał „Z dymem pożarów” oznaczał odwołanie zrzutów, natomiast „Jeszcze jeden mazur dzisiaj” był potwierdzeniem, że z Włoch ruszyły samoloty. Radiostacja ta miała ogromne znaczenie dla losów nie tylko Grupy „Kampinos”, ale i całego Powstania Warszawskiego.

Dla Niemców Grupa „Kampinos” przez cały czas istnienia była poważnym problemem. Przez cały okres Powstania teren ten był dla Niemców niedostępny i skutecznie blokował swobodę ruchów wojsk na ważnym odcinku zaplecza frontu, szczególnie swobodę komunikacji na najkrótszym dla nieprzyjaciela szlaku komunikacyjnym Leszno - Modlin.

Stopniowo zwiększali oni siły otaczające zgrupowanie. Jednakże przez cały sierpień i prawie do końca września, nie zdecydowali się na uderzenie. Powodem tego, było prawdopodobnie między innymi, przecenianie sił polskiego zgrupowania. Przyjęta przez partyzantów taktyka szybkiego przerzucania oddziałów, co stosowała zaprawiona w takich działaniach kawaleria nalibocka, dezorientowała Niemców, którzy siły Grupy „Kampinos” szacowali na co najmniej 15 tysięcy ludzi.

Jednak w końcu września, gdy sowiecka operacja na Pradze została zakończona, a walki w Warszawie wygasały, nieprzyjaciel zdecydował się na podjęcie działań zmierzających do rozbicia oddziałów w Puszczy Kampinoskiej. W tym celu wydzielili specjalne dwie grupy bojowe liczące łącznie 6 tys. do operacji „Sternschnuppe” („Spadająca Gwiazda”), która choć nieudana zakończyła działania powstańcze w Puszczy Kampinoskiej. Oczywiście obrona terenów Puszczy Kampinoskiej, wobec ogromnej przewagi nieprzyjaciela i zbliżającej się kapitulacji Warszawy, nie była możliwa ani celowa.

27 września, po zbombardowaniu przez lotnictwo niemieckie Wierszy, Brzozówki i Truskawki oraz zaatakowaniu przez broń pancerną wysuniętych placówek zgrupowania, mjr. „Okoń” zarządził wymarsz oddziałów w lasy świętokrzyskie. Długa kolumna, licząca ok. 2 tys. partyzantów pieszych i  konnych oraz ok. 300 wozów taborowych wiozących również rannych, wyruszyła w nocy przez błota „Pożary” wąską drogą, z której wozy osuwały się w bagna, przeszła na Korfowo i pomiędzy Wiejcą a Kampinosem wyszła z  puszczy. „Niepodległa Rzeczpospolita Kampinoska” przestała istnieć.

Trop w  trop za powstańcami ruszyły pancerne i zmotoryzowane siły nieprzyjaciela. Przez następne dwa dni, otoczona zaciskającym się pierścieniem pancernym wroga, w ciągłej walce, atakowana przez czołgi i samoloty, kolumna posuwała się na południe aby w dniu 29 września osiągnąć linię kolejową Warszawa - Żyrardów, w pobliżu Jaktorowa. Tutaj wbrew opinii i przekonywaniom innych oficerów zgrupowania, którzy uważali, że trzeba natychmiast przekroczyć tory i dojść do odległych zaledwie o kilka kilometrów lasów radziejowickich, mjr. „Okoń” zarządził postój, co w konsekwencji, dla „Grupy Kampinos” okazało się tragiczne. Rozpoczęte po kilku godzinach natarcie w celu sforsowania torów kolejowych załamało się, gdy na tory wjechały pociągi pancerne i ogniem dział szybkostrzelnych i karabinów maszynowych rozgromił nacierające oddziały. Siła ognia była tak wielka, że środki ogniowe, jakimi dysponowali partyzanci nie były w stanie jej się przeciwstawić. Jedyne działo partyzanckie po oddaniu kilku strzałów zostaje rozbite, zamilkły także zrzutowe piaty. Los oddziałów „Grupy Kampinos” został przesądzony. Tylko pojedyncze grupy próbowały się bronić i  wyrwać się z okrążenia, ale był to  już koniec walki. Później słychać było tylko strzały esesmanów rozstrzeliwujących naszych żołnierzy i  dobijających rannych. Bitwa pod Jaktorowem była  ostatnia bitwą „Grupy Kampinos” jako zwartej jednostki a zarazem  największą bitwą partyzancką w II Wojnie Światowej po tej stronie Wisły. Poległo około 170 naszych żołnierzy, w  tym dowódca zgrupowania mjr. „Okoń”, rannych zostało około 200 i około 200 dostało się do niewoli. Stracono prawie wszystkie konie, tabory, broń i amunicję. W tych ostatnich bojach zdołano jeszcze zadać Niemcom bolesne ciosy. Zginęło wówczas około 300 Niemców, zniszczono kilkanaście czołgów i strącono samolot. „Grupa Kampinos” została rozbita, ale swoje powstańcze zadania wykonała, skutecznie osłaniając Warszawę od północy i  wspierając ją oddziałami bojowymi, a także dostarczając broń i amunicję. Niemcy dotkliwie odczuli działania „Grupy Kampinos”. Zabito łącznie ponad 1000 wrogów i ok. 460 raniono. Bolesne były straty własne. Poległo około 900 naszych żołnierzy, a rannych zostało około 500. Należy jeszcze wspomnieć o  dziesiątkach pomordowanych mieszkańców puszczańskich wiosek. Po opuszczeniu ich przez zgrupowanie, Niemcy wszystkie te wsie spacyfikowali, paląc zagrody i  rozstrzeliwując wielu z ich mieszkańców. Oni również są bohaterami „Grupy Kampinos”, bowiem dzięki ich pomocy i  przychylności zgrupowanie mogło żyć i walczyć. Mieszkańcy okolicznych wiosek, pomimo cierpień i strat, jakich doznali, nie mają żalu do partyzantów, czują się z nimi związani, są ich częścią, należą do „Grupy Kampinos”.

Po klęsce pod Jaktorowem część rozproszonych oddziałów, którym udało się wyrwać z okrążenia, walczyła dalej. Między innymi kompania por. „Lawy”, która nie brała bezpośredniego udziału w  bitwie pod Jaktorowem; przebijając się na zachód stoczyła krwawy bój pod Brudzewicami. Najwięcej partyzantów zgromadził wokół siebie por. „Dolina”. Powstały pod jego dowództwem oddział walczył jako Samodzielny Szwadron „Grupy Kampinos’, a od 24 października jako III Batalion 25 Pułku Piechoty AK Ziemi Piotrkowsko - Opoczyńskiej. W składzie tego pułku „Doliniacy” brali udział we wszystkich większych bitwach, m. in. pod Białym Ługiem i Fałkowem, pod Bulianowem, koło leśniczówki Huta w lasach Przysuchy, pod Bokowem oraz koło Wincentowa.

W 25. pp, w 6. kompanii por. Zdzisława Suszyckiego „Osucha” walczyły także oddziały kampinoskie, min. pluton dowodzony przez pchor. Zygmunta Lipskiego „Sulimę”. Oddziały te, w składzie 150-osobowego oddziału ppor.  Stanisława Degórskiego „Lecha”, 23 października odeszły do 3. pp Legionów, dowodzonego przez por. Antoniego Hedę „Szarego”.

Po rozwiązaniu 25 pp, które nastąpiło 9 listopada 1944 r. po ciężkich walkach pod Wincentowem, por. ”Dolina” części żołnierzy udzielił urlopu, pozostając z ok. 60 osobowym oddziałem konnym, uzbrojonym wyłącznie w broń maszynową, z którym działał na szlakach gdzie na przełomie 1939/40 r. walczył legendarny „Hubal”. Ostatecznie odział liczący w końcowej fazie 17 żołnierzy został rozwiązany 17 stycznia 1945 roku.

Dziś po tamtych czasach pozostały jedynie tablice pamiątkowe, cmentarze i pojedyncze mogiły, na których coraz rzadziej palą się znicze. Pamięć ludzka umiera wraz z tymi, którzy pamiętają te dni. A miejsca dawnych walk porósł młody las. Jeśli kiedyś będziecie w puszczy Kampinoskiej i zawędrujecie w starą jej część, może jeszcze usłyszycie echa wystrzałów z broni i pospiesznie wydawane komendy oraz śpiew partyzantów, a na skraju lasu wśród pól o zachodzie słońca może uda się wam dostrzec sylwetki kawalerzystów na koniach….

 Opracowano na podstawie

 Jerzy Koszada „Harcerz”, - Grupa Kampinos. Partyzanckie zgrupowanie Armii Krajowej walczące w Powstaniu Warszawskim

Jerzy Krzyczkowski „Szymon”, - Konspiracja i powstanie w Kampinosie

Adolf Pilch „Góra” -  „Dolina”, - Partyzanci trzech puszcz

Marian Podgóreczny „Żbik”, - Doliniacy

Witold Lenczewski „Strzała” – Pięć lat na wojennej ścieżce

Tomasz Łukaszewicz - Opowieść kampinoska 1944

Edward Bornarowski - Burza nad Dworcem Gdańskim

Józef J. Kuźmiński „Tank” - Z Iwieńca i Stołpców do Białegostoku

Szymon Nowak - Puszcza Kampinoska – Jaktorów 1944

Kampinoski Park Narodowy – dzieje puszczy i okolic, tom III – część druga – praca zbiorowa pod redakcją prof. dr. hab. Piotra Matusaka

Drogi cichociemnych - praca zbiorowa

Opracował: Piotr Zawada