Szwadron Kawalerii im. 27. Pułku Ułanów


Kilka słów o Doliniakach - Marian "Żbik" Podgóreczny

 

W dniu 25 września bm na Cmentarzu Wojennym w Budach Zosinych, jak co roku odbyły się uroczystości w rocznicę, tym razem 72, najkrwawszejj bitwy partyzanckiej w czasie II wojny światowej, pod Jaktorowem 29/30 września 1944 r. Uroczystość ta w całości została przedstawiona w filmie You Tobe pt .„Uroczystości - Budy Zosine 25.09.2016 r.

Poniżej publikujemy w całości wspomnienia o poległych na tym pobojowisku „Doliniakach wygłoszone przez jednego z uczestników tej bitwy rtm. Mariana Podgórecznego ps. „Żbik”, który to tekst został ze względów organizacyjnych znacznie skrócony.  

 Kilka słów o Doliniakach

W 1831 roku powstańcy z dalekich Kresów Rzeczypospolitej, z Puszczy Nalibockiej pod wodzą kpt Stanisława Paszkowskiego i Michała Giedrojcia wyruszyli na pomoc szturmowanej przez wojska gen.  Paskiewicza Warszawie, by stanąć pokonawszy pół tysiąca wiorst pod Modlinem. Nie zdążyli na czas, Warszawa padła.                              

Ich potomkowie, powtórzyli ów zryw swych dziadów w czasie II wojny światowej wyruszyli z Puszczy Nalibockiej upalnego lata 1944 r. 

Żołnierze z najodległejszego zakątka Polski na wschodniej rubieży, z Puszczy Nalibockiej nazwanej przez Mickiewicza „Puszczą Wojskiego” wyrywając się z matni  sowieckich partyzantów, pokonując 500 km szlak bitewny, tłukąc po drodze cofających się w panice ze wschodniego frontu Niemców, przeprawiając się  brawurowym manewrem, w biały dzień, przez Wisłę  mostem w  Nowym Dworze,  zdążyli na czas!

Za nim doszło tutaj, na tym pobojowisku pod Jaktorowem, do tej tragicznej bitwy, w przededniu Powstania Warszawskiego u wrót Warszawy stanął, przybyły z Puszczy Nalibockiej, tysięczny bez mała oddział AK złożony z samych ochotników, świetnie uzbrojonych, zahartowanych w bojach z dwoma wrogami, w przedwojennych mundurach polowych WP , wyzwalając z pod okupacji niemieckiej rozległy  teren Puszczy Kampinoskiej, wraz z mieszkańcami 24 wiosek.

 Było to Zgrupowanie Stołpecko – Nalibockie AK pod dowództwem cichociemnego porucznika,  Adolfa  Pilcha ps. „Góra” „Dolina” złożone z:

- dywizjonu kawalerii , a w rzeczywistości, pełnoetatowego pulku kawalerii - 27 Pułku Ułanów im. Króla Stefana Batorego, pod dowództwem chorążego, awansowanego na stopień rotmistrza Zdzisława Nurkiewicza ps. „Noc”, „Nieczaj”;         

- szwadronu CKM, stanowiącego zalążek dywizjonu  23 Pułku Ułanów Grodzieńskich pod dowództwem por. Jarosława Gąsiewskiego ps. „Jar”;

-  batalionu 78 pułku piechoty Strzelców Słuckich, ze  I  szwadronem zwiadu.

Ostateczne oczyszczanie puszczy z niemieckich placówek nastąpiło 31 lipca 1944 r. w wyniku zwycięskiego ataku kompanii piechoty i szwadronu kawalerii pod dowództwem chor. Zdzisława Nurkiewicza ps.”Noc – Nieczaj”, na kompanię Wehrmachtu stacjonującą w Aleksandrowie, która to kompania całkowicie została zlikwidowana bez własnych strat. Zgrupowanie to, wchodząc, jako Pułk Palmiry – Młociny  w skład VIII Rejonu, dowodzonego przez kpt Józefa Krzyczkowskiego ps. „Szymon” wzięło udział w Powstaniu Warszawskim. Po kilku dniach gdy kpt Szymon został ranny  dowództwo pułku przekazał „Dolinie”, który będzie dowodził nim do końca, a okresowo „Grupą Kampinos” w skład której obok  Pułku Palmiry - Młociny weszło kilka drobnych oddziałów z okolic i z Warszawy.

Panuje zgodna ocena historyków zajmujących się Powstaniem Warszawskim, że bez tego Zgrupowania  Nalibockiego por. Adolfa Pilcha nie byłoby  tzw, Niepodległej Rzeczypospolitej Kampinoskiej, a Powstanie Warszawskie nie mogłoby objąć swym zasięgiem tego regionu! 

Na wieść o przybyciu do Kampinosu z dalekich Kresów żołnierzy, w polskich mundurach,  z pobliskiego Leszna i rozległych okolic, do Pułku Palmiry – Młociny  napływali masowo ochotnicy uzbrajani w zdobyczną broń, dołączali też młodzi mieszkańcy Warszawy. W 3 szwadronie powstał z tych ochotników bitny 3-ci pluton  zwany plutonem Orląt, którego ochotnicy swym męstwem nie ustępowali starszym stażem wiarusom. Wszystkich, i tych, którzy zewsząd ściągali masowo do Zgrupowania i tych,  którzy byli już zaprawieni w bojach, łączyło pragnienie walki z najeźdźcą, chęć zwycięstwa. I te zwycięstwa odnoszono przez cały okres walk w Kampinosie. 

29 sierpnia 1944 ułani chor. Zdzisława Nurkiewicza roznieśli, nacierający na nich od Leszna niemiecki oddział ekspedycyjny w sile 180 żołnierzy, zabijając  ok.  140, razem z d-cą ekspedycji hauptamem, przy własnych stratach 1 zabity i 1 ranny. W czasie siedmiodniowej bitwy pozycyjnej w dniach od  29.VIII.- 4.I X.1944 r. z  udziałem,  po stronie niemieckiej,  artylerii i lotnictwa na linii Sieraków – Pociecha – Truskaw 2 i 3 szwadrony oraz kompania Jerzyków odparły wszystkie ataki batalionów RONA zadając nieprzyjacielowi poważne straty. Bitwę tę rozstrzygnął cc por. „Dolina”. W nocy z 2/3 września, na czele 84 ochotników uzbrojonych wyłącznie w broń maszynową, uderzył niespodziewanie, oskrzydlającym manewrem, od strony Warszawy na Truskaw, gdzie zaległy 2 bataliony RONA, atakujące od 7 dni  bez powodzenia,   nasze pozycje na skraju puszczy. W ciągu kilku godzin walki wręcz,  Doliniacy odnieśli druzgoczące  zwycięstwo:dwa bataliony RONA przestały istnieć.! Niemcy zamówili dla zabitych w tym natarciu  RONA-owców 250 trumien; gniazda artyleryjskie zostały zlikwidowane, kilkanaście dział artylerii polowej  zniszcone,  zdobyto: jedno działo, moździerz, ciężkie i ręczne  karabiny maszynowe, automaty;  30 wozów załadowanych amunicją wysadzono  w powietrze; przy własnych stratach 10 poległych i 10 rannych. Tak spektakularnym zwycięstwem nie może  pochwalić się żaden inny oddział partyzancki.

Następnej nocy z 3 na 4 września 1944 r. Dolina rozkazał naszej kawalerii uderzyć na Marianów leżący po przeciwległej stronie Puszczy Kampinoskiej w której zakwaterowały dwie kompanie żołnierzy gen. Kamińskiego. W wyniku świetnego rozeznania dokonanego przez por. Zygmunta Koca „Dąbrowę”,  2. szwadron ułanów pod dowództwem chor. Zdzisława Nurkiewicza „Nieczaja”,  zaatakował w szyku pieszym  te kompanie RONA, rozbijając  je doszczętnie. Zabito ok. 100 żołnierzy przeciwnika, przy własnych stratach 1 poległy i 5 rannych.

Nie można wykluczyć, że te dwa, jakże wspaniałe zwycięstwa nie tylko przyczyniły się do rozbrojenia przez Niemców dwóch pułków RONA, ale też  niebawem do rozwiązania całej formacji RONA gen. Kamińskiego.  Były też one krwawym odwetem za rzeź, jaką żołnierze RONA dokonywali w Warszawie na ludności cywilnej. A przede wszystkim odsłonili trasę przerzutów do Warszawy broni i amunicji zarówno tej zdobycznej, jak i otrzymywanej ze zrzutów.    

Na terenie Puszczy Kampinoskiej Doliniacy stoczyli   75 zwycięskich walk  z Niemcami.

Tragiczna bitwa „Grupy Kampinos” dowodzonej przez mjr Alfonsa Kotowskiegfo ps. „ Okoń” pod Jaktorowem, stoczona tu w dniu 29 września 1944 r. była tylko dla „Doliniaków". Tutaj, w tej najkrwawszej bitwie partyzanckiej pod Jaktorowem, Grupa Kampinos  istotnie została 29 IX. 1944 r rozbita! Rozbita! ALE NIE POKONANA ! Pułk Palmiry - Młociny stanowiący główną siłę „Grupy Kampinos”, pod dowództwem por „Doliny”,  wprawdzie okaleczony i zredukowany, w wyniku poniesionych strat w tej bitwie , do jednego batalionu, wyrwał się przecież z pierścienia niemieckiej pacyfikacji i przedarł się przez tory ziejące ogniem dział dwóch pociągów pancernych. Doliniacy nie tylko przebili się przez pierścień obławy! Kierując się do lasów kieleckich ocalały oddział Doliny kontratakował  rozbijając na swym szlaku  dwie kolumny samochodów z żołnierzami Wehrmachtu. Dopiero następnej nocy  przez tory kolejowe przebił się zredukowany do jednego plutonu spieszony  3. szwadron, który w bitwie jaktorowskiej osłaniał natarcie na tory pozostałych pododdziałów. Tu na tym cmentarzu, grób czwarty, w ostatnim rzędzie na lewym skrzydle, spoczywa bohaterski dowódca 3 szwadronu st.wachm. pchor.. Narcyz Kulikowski ps. „Sum”, który poległ w ostatnim tego dnia  kontrataku!

W Kieleckiem, zdziesiątkowany Pułk Palmiry – Młociny wszedł w skład  25 pp AK Ziemi Piotrkowsko Opoczyńskiej AK, jako III batalion „Kampinos”, w sile kompanii piechoty i szwadronu kawalerii. W zgrupowaniu tym toczył boje biorąc odwet za Jaktorów pod Białym Ługiem,  Bulianowem, Falkowem, leśniczówką Huta, Bokowem, wydostając się każdorazowo z pierścieni pacyfikacji  bez znacznych strat. 9.IX.19 44 r.pod Wincentowem 25 pułk został rozproszony w kolejnej pacyfikacji (III Baon Kampinos, nie poniósł żadnych strat) i następnego dnia rozwiązany. Nasz batalion nie złożył broni,  walczyliśmy  nadal z Niemcami, chociaż nasi koledzy z piechoty, dla  podniesienia operatywności szwadronu ułanów zostali urlopowani z czynnych szeregów oddziału. Jedną z ostatnich walk stoczonych z Niemcami było przerwanie otaczającego nas niemieckiego kordonu szarżą pod Niemojewskimi Górkami w dniu 26.XI,44 r bez własnych strat. Strat Niemców nie liczyliśmy. Była to ostatnia szarża polskiej kawalerii w II wojnie światowej. Z nastaniem zimy stan naszego uległ zmniejszeniu oddział Doliny z oddziału zostali Dolina jako samodzielny oddział Doliny, pod którego dowództwem nie mieliśmy ani jednej przegranej walki! Z nastaniem zimy na „meliny” musieli odejść ranni, schorowani i wycieńczeni trudnymi warunkami bojowymi. Oddział topniał z dnia na dzień, ale pozostali nie złożyli broni. Dopiero, gdy na Ziemię Piotrkowsko – Opoczyńsko wkroczyły wojska sowieckie, 17 stycznia 1945 r. „Dolina”, kwaterowaliśmy wówczas w Modrzewku,  rozwiązał swój oddział, urlopując każdego „z czynnych szeregów oddziału”. Razem z Doliną w oddziale było nas siedemnastu. Przez wiele lat wspominanie o tych powstańcach warszawskich zwanych „Doliniakami”, mówiącymi śpiewnym akcentem, o ich znakomitych dowódcach, było surowo zakazane, a w konsekwencji przez wszystkich zapomniane! Uczniowie liceum im Ks. Józefa Poniatowskiego w Warszawie na przykład  nie wiedzą, że ich „Poniatówkę” mieszczącą się wówczas na Żoliborzu,  do końca powstania bronili powstańcy warszawscy z Puszczy Nalibockiej - Doliniacy,  ci sami, którzy wcześniej brali udział w dwóch krwawych atakach na Dworzec  Gdański, poprowadzonych przez mjr „Okonia” Alfonsa Kotowskiego,  gdzie padło ponad trzystu ich kolegów –  przybyłych  do Warszawy z Puszczy Wojskiego. Część tych, którzy przeżyli tamte natarcia powróciła do puszczy Kampinoskiej. Oni, pod dowództwem por. Witolda Pełczyńskiego ps. „Dźwig”, „Witold” –  na ochotnika, zostali! Z żadnego podręcznika szkolnego nie dowiemy się o cichociemnym ppłk. Adolfie Pilchu ps. „Góra”. „Dolina”,  wspaniałym i niepokonanym naszym dowódcy Zgrupowania Nalibockiego AK, a następnie Pułku Palmiry Młociny, który nigdy nie został pokonany ani przez sowieckich partyzantów, którzy zdradziecko napadli na nasze zgrupowanie ani przez niemieckiego najeźdźcę! Mało kto dziś wie, że w Powstaniu Warszawskim uczestniczyła polska kawaleria - 27 Pułk ułanów im. Króla Stefana Batorego,  liczący pół tysiąca koni i tyluż ułanów, wcale nie malowanych, dowodzona przez rtm.  Zdzisława Nurkiewicza, ps. „Noc”, „Nieczaj”, który wyprowadził w pole nie tylko późniejszego ambasadora w Polsce Pantielejewa Ponomarenkę, ale i samego Stalina, nie dając się podstępnie rozbroić przez sowieckich partyzantów, rzekomych sojuszników.  To ułani z 2. i 3. szwadronów chor. Nurkiewicza w bitwie o lotnisko bielańskiej rozbili dwie niemieckie kolumny samochodów, ubezpieczając piechotę atakującą to lotnisko, to dzięki ruchliwości naszej kawalerii abwehra oceniała siły powstańców w Puszczy Kampinoskiej na kilkanaście tysięcy, gdy w rzeczywistości nie było ich wiele więcej niż dwa i pół tysiąca….

Na próżno też szukać wzmianki o Doliniakach w lekturze szkolnej... Dolniacy, którzy jeszcze żyją, a można nas na palcach policzyć, mają nadzieję, że o czynach zbrojnych ich kolegów dowiedzą się wreszcie uczniowie ,jeśli nie szkół powszechnych, to średnich… Mają też nadzieję że ich dowódcy zostaną w końcu odpowiednio, stosownie do pełnionych funkcji odpowiednio, chociaż już pośmiertnie, uhonorowani. Do dzisiejszego dnia środowisko „Doliniaków” nie otrzymało odpowiedzi na ich wniosek awansowy dla  ppłk Adolfa Pilcha, który dowodził tak znaczącym zgrupowaniem partyzanckim.

W okresie od  3 czerwca 1943 roku, czyli od chwili sformowania Zgrupowania Stołpecko Nalibockiego, do dnia 17 stycznia 1945 roku, w którym to dniu oddział został rozformowany, a więc w ciągu 588 dni, Zgrupowanie nasze  stoczyło z nieprzyjacielem 235 walk, na 700 – kilometrowym szlaku bitewnym, na którym pozostawiliśmy i trwały ślad: 720 brzozowych krzyży na grobach naszych kolegów!

Od 1956 r. przy tych grobach poległych naszych kolegów co roku spotykają się w rocznicę tej pamiętnej bitwy jej uczestnicy , by oddać im hołd i cześć! Z każdym rokiem jest nas coraz mniej. Tym razem wśród weteranów tej bitwy znalazł sią najstarszy stażem Doliniak, dr med mjr Józef Kuźmiński ps. „Tank” uczestnik głośnego na całe Kresy tzw. Powstania Iwienieckiego, które wybuchło  19 .VI. 1943. W wyniku 18 godzinnej walki pod dowództwem ppor. Kaspra Miłaszewskiego ps. „Lewald” rozbito całkowicie i zdobyto silny niemiecki garnizon w mieście Iwieniec, z kompanią Luftwaffe liczną,  białoruską policją i 30 osobową niemiecką żandarmerią, którą wybito w pień!.  Zdobyta broń pozwoliła na uzbrojenie 500 osobowego oddziału będącego zalążkiem Zgrupowania Nalibockiego AK. Ten oto weteran, mjr Kuźmiński przeżył też potężną pacyfikację Puszczy Nalibockiej przeprowadzoną przez 5 niemieckich dywizji, w tym 1 pancerną i lotnictwo. podczas której, w wyniku porzucenia stanowisk przez partyzantów sowieckich z którymi jeszcze współdziałano, zgrupowanie nalibockie uległo rozproszeniu.  Z książki Józefa Kużmińskiego, którą można jeszcze znaleźć w księgarniach  pt „Od Iwieńca i Stołpców..”  dowiemy się też o tym jak oddelegowany przez KO AK „Nów”(Nowogródek) do Pusczczy Nalibockiej por. Adolf Pilch mianowany dowódcą, odtworzył rozproszone zgrupowanie do pierwotnego stanu, kontynuując walkę z Niemcami.

Tu pod Jaktorowem skończył się szlak bitewny majora Kuźmińskiego. Nie przedzierał się przez tory ze swymi kolegami. Wraz z sanitariuszką Jadwigą Bałabuszko-Sławińską i pozostałymi sanitariuszami, pozostał przy rannych. Jest tu również również kpt Waldemar Sielicki ps.  „Orlątko”, z mołodeczańskiego  oodziału por. „Małego”, który był świadkiem zdradzieckiej, na rozkaz  gen Ponomarenki, za zgodą Stalina , napaści na nasze zgrupowanie przez partyzantów sowieckich. To właśnie z tym oddziałkiem wyrwał się sowietom por. Adolf Pilch z zastawionej pułapki, dołączając do szwadronu kawalerii chor. Nurkiewicza, który, wytrawny zagończyk, przewidując sowiecką napaść nie dał się rozbroić. Wprost ze szpitala, po ciężkiej operacji przybył na ten cmentarz wojenny rotmistrz Zygfryd Bernard ps „Sęp”, który do Pułku Palmiry-Młociny dotarł wraz z ojcem. Był najmłodszym dowódcą sekcji w całym 27 pułku ułanów. Rotmistrz  Zygfryd Bernard, został ciężko ranny w kontrnatarciu naszego 3. szwadronu w czasie którego poległ nasz  bohaterski dowódca  st. wachm. pchor.  Narcyz Kulikowski. Jest tu też jeszcze młodszy od „Sępa”, wówczas szesnastoletni ułan z  II szwadronu  Witold Grzybowski  ps. „Kot”,  który potrafił drzewmać wśród rozrywających się pocisków pociągu pancernego.

Odchodzący Doliniacy przekazują pałeczkę swym dzieciom i wnukom, którzy co roku tu przyjeżdżają z najodleglejszych zakątków Polski, by oddać cześć poległym na tym pobojowisku ich przodkom.

 Są tu z nami: Syn groźnego dla wrogów dowódcy puszczańskiej kawalerii rtm.  Zdzisława Nurkiewicza ps. „Noc”, „Nieczaj” Maciej Downar – Zapolski z małżonką Elżbietą.   który  został prezesem organizacji kombatanckiej  „Doliniaków”, czyli  Zarządu Środowiska Zgrupowania Stołpecko – Nalibockiego AK ŚZŻAK. Jego zastępcą został ppor. rez. Piotr Kosowicz – syn bohaterskiego łącznika dowódcy szwadronu CKM  Pawła Kosowicza ps. „Orzechowski”, który swemu dowódcy por. Jarowi Gąsiewskiemu uratował życie, narażając swoje. Przybyła tu, urodzona w więzieniu UB Elżbieta Szajek, w rodzinie której był niezłomny y żołnierz wachm.  Aleksander Bibik ps.” Zaremba”, który broni nie złożył od napaści sowieckiej na Polskę tj. od 17 września 1939 r., nierozłączny przyjaciel naszego kwatermistrza  ppor. Aleksandra Wolskiego. Obaj polegli w tej bitwie pod Jaktorowem i obaj spoczywają , na naszym cmentarzu, tu  w Budach Zosinych. Przyjechała też  córka zamordowanego przez UB kaprala Kazimierza Popławskiego ps. „Kosynier” z 2 szwadronu, który nie złożył broni również  po wkroczeniu na Ziemię Kielecką armii sowieckiej. Jest też  Zbigniew Myślicki z żoną Krystyną,  bratanek bohaterskiego łącznika Doliny st. uł. Stanisława Myślickieg ps. „ Niedźwiedź”, który poległ w bitwie pod Hutą – Gałkami, osłaniając zastępcę dowódcy 25 pułku piechoty AK ichociemnego mjr Bronisława Lewkowicza ps. „Kurs”, który również poległ w tej bitwie. Zabrakło na tej uroczystości bohaterskiej sanitariuszki mjr Jadwigi Bałabuszko – Sławińskiej ps. uczestniczki tej bitwy, z którą w ubiegłym ro ku miałem zaszczyt i honor odsłaniać tu, nieopodal w Międzyborowie pomnik ku czci 27 Pułku Ułanów im. Króla Stefana Batorego, nad którymi to uroczystościami objął patronat Prezydent RP Andrzej Duda.

Walka nasza byłaby niemożliwa, bez przychylności i wspomagania naszego oddziału przez mieszkańców miejscowości, w których przebywaliśmy, chociaż byli oni nie tylko narażeni na represje okupanta, ale tym represjom bez skrupułów poddawani. Dziś mieszkańcy gminy Jaktorów pamiętając o tej wielkiej bitwie partyzanckie z przed laty opiekują się tym cmentarzem, na którym spoczywają też powstańcy warszawscy mówiący śpiewnym akcentem którzy przybyli tu aż z Puszczy Nalibockiej. Dziękujemy Wam za to dziękujemy Panu Panie Wójcie, Gospodarzu tej, tak drogiej nam Ziemi  Macieju Śliwerski i wszystkim, którzy pamiętają o spoczywających tu bohaterach w prostych słowach                                  

Bóg zapłać!

 Marian "Żbik" Podgóreczny

25 września 2016 r.